WALCZĘ Z NOWOTWORAMI, ABY MOJE DZIECI NIE STRACIŁY MAMY

Mam na imię Monika i do momentu diagnozy wiodłam wspaniałe życie jako żona i mama dwójki dzieci. Kilka miesięcy temu otrzymałam informację, która wszystko obróciła w lęk – DWA ZŁOŚLIWE NOWOTWORY. Dziś, po wielu bitwach, moja walka o zdrowie stała się walką o PRZEŻYCIE, a każdy dzień zwłoki w leczeniu przybliża mnie do granicy, której tak bardzo nie chcę przekroczyć. Mam dwoje małych dzieci, 8 i 10 lat. One bardzo potrzebują mamy. Dlatego muszę walczyć. Dla nich.
Zdiagnozowano u mnie dwa złośliwe nowotwory.
Pierwszy to bardzo rzadki i wyjątkowo agresywny nowotwór – MPNST (mięsak osłonek nerwów obwodowych), w niezwykle trudnym miejscu – na nasadzie języka. Jest to skrajnie rzadki rak przypadek 1 na milion, wyjątkowo trudny do zdiagnozowania, co sprawiło, że badania patomorfologiczne niezwykle się przeciągały. Przeszłam już operację, jednak guz został usunięty nieradykalnie – w marginesie pozostały komórki nowotworowe. To oznacza, że rak wciąż tam jest, a jego lokalizacja sprawia, że każdy milimetr stwarza śmiertelne ryzyko. W przypadku MPNST chemia praktycznie nie działa – ten typ nowotworu jest na nią oporny. Jedyną skuteczną bronią jest natychmiastowa operacja oraz szybkie wdrożenie radioterapii, by zatrzymać dalszy rozsiew. Niestety z powodu opóźnień w diagnostyce i rzadkości nowotworu zostałam pozbawiona możliwości szybkiej radioterapii w Polsce, co dramatycznie pogorszyło moje rokowania.
Jedyną moją szansą jest szybkie zrobienie badań molekularnych z tkanki (wycinków) oraz z krwi EXACTA, których koszt to ok. 25 tys. zł. Obecnie z uwagi na problemy z postawieniem dokładnej diagnozy histopatologicznej jestem jedynie pod obserwacją i czekam na rozsiew…..dlatego tak ważne jest jak najpilniejsze przeprowadzenia badań. Nim będzie za późno.
Jakby tego było mało, jednocześnie wykryto u mnie drugiego złośliwego raka – raka brodawkowatego tarczycy. Po wielu konsultacjach przeszłam radykalną operację usunięcia tarczycy wraz z węzłami chłonnymi, gdzie były już przerzuty. Z uwagi na zły wynik histopatologiczny (angioinwazja, rak wieloogniskowy, przerzuty) był poddany również leczniczy radiojod.
Postępowanie lecznicze i diagnostyczne przy dwóch różnych nowotworach jest skomplikowane i mocno utrudnione, a badania często wzajemnie wręcz się wykluczają (np. badania Tomografii Komputerowej z kontrastem, które nie mogą być wykonane do 6 miesięcy przed radiojodem).
Kiedy usłyszałam diagnozę, świat się zatrzymał. W jednej chwili zniknęła codzienność – radość, śmiech, zabawy z dziećmi, plany i marzenia. Wszystko, co było oczywiste, zostało zabrane przez chorobę. Leczenie jest intensywne, skomplikowane i niezwykle kosztowne.
Moja jedyna szansa na życie to zagraniczne ośrodki, terapie eksperymentalne i udział w badaniach klinicznych, które oferują metody niedostępne w kraju i pozwalają walczyć tam, gdzie standardowe leczenie zawodzi. TO MOJA JADYNA SZANSA, na świecie są dostępne nowoczesne terapie, które dają mi dzieję! Niestety ta szansa opatrzona jest kwotami, których samodzielnie nie udźwignę….
Aby rozpocząć pełną diagnostykę i leczenie, potrzebuję wsparcia finansowego na badania molekularne i genetyczne, zagraniczne leczenie onkologiczne, a także na terapie wspomagające i leki.
Niezbędne badania i terapie
- Badanie EXACTA – Zaawansowane badanie genetyczne, które pozwoli określić profil nowotworu i dopasować terapie celowane. Jest ono wymagane przez wiele zagranicznych ośrodków.
- Terapie lekowe wspierające
- Terapie dodatkowe (witaminy, minerały, odżywki białkowe, grzyby, zioła)
- Hipertermia onkologiczna
- Wodorowanie
- Ozonowanie krwi
- Zagraniczne leczenie onkologiczne
- Konsultacje lekarskie, opieka pielęgniarska, zabiegi
TO MOJA JEDYNA NADZIEJA!
Dzięki tym terapiom rysuje się przede mną perspektywa dalszego leczenia! Po wykonaniu testów molekularnych kolejne etapy leczenia – zwłaszcza w zagranicznych klinikach – mogą sięgać setek tysięcy złotych. Na ten moment moim celem jest zebranie środków na najpilniejsze badania i terapie wstępne.
Nigdy nie sądziłam, że będę musiała prosić o pomoc – zawsze próbowałam radzić sobie sama. Zawsze też, to ja pomagałam innym. Dziś jednak walczę nie tylko o siebie. Walczę przede wszystkim o to, by moje dzieci nie straciły mamy. Marzę tylko o tym, abym mogła spokojnie przytulić do snu moje dzieci, bez ocierania ukradkiem łez i zamartwiania się o ich los, gdy mnie zabraknie. Żebym mogła jak kiedyś pójść z nimi na spacer, śmiać się i bawić radośnie, ciesząc się każdą chwilą. Teraz piszę do nich listy i przygotowuję prezenty na urodziny, na których mnie już nie będzie. Obecnie nie mam żadnej szansy leczenia w Polsce ani możliwości finansowych na jakiekolwiek leczenie za granicą. To pilne. Ta zbiórka może być moją ostatnią nadzieją na życie. Sytuacja jest dramatyczna.
Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym Kawałek Nieba
31 1090 2835 0000 0001 2173 1374
Przekaż 1,5% podatku

