Przekaż 1% podatku na pomoc dzieciom
KRS 0000382243

OKRUTNA DIAGNOZA, ŁZY I STRACH O ŻYCIE NASZEJ CÓRECZKI

OKRUTNA DIAGNOZA, ŁZY I STRACH O ŻYCIE NASZEJ CÓRECZKI

 

 

Nasza córeczka Zosia to 9 letnia dziewczynka . Uczennica IV klasy sportowej w Bydgoszczy. Dotychczas pełna życia, radości i dziecięcej energii. W minione ferie, na które tak długo czekała, wyjechała do babci – uwielbiała tam spędzać każdy wolny czas. W sobotę 19 stycznia beztroską zabawę przerwał nieoczekiwany, bardzo silny ból głowy – Zosia upadła, straciła czucie w prawej nodze. Ból głowy się nasilał coraz bardziej, towarzyszyły mu nieprzerwane wymioty.  Przyjechała karetka, którą Zosia po wstępnym badaniu została przetransportowana do najbliższego szpitala. Tam rozegrała się tragedia – po prześwietleniu głowy,  które wykazało krwawienie natychmiast zamówiono transport medyczny do oddalonego o 150km Szczecina.

Trafiliśmy na oddział intensywnej terapii. Najgorsze chwile naszego życia właśnie trwały, pamiętamy to jak przez mgłę. Mnóstwo personelu wokół łóżka naszego dziecka, pogłębiający się niedowład obejmujący również prawą rączkę, zaburzenia mowy, kolejne prześwietlenia głowy, aż w końcu oczekiwanie na specjalistę, który uratuje nasze dziecko. Postawiono diagnozę: Malformacja tętniczo-żylna lewej półkuli mózgu – wada polegająca na nieprawidłowym połączeniu pomiędzy tętnicami doprowadzającymi krew do mózgu, a żyłami odprowadzającymi – malformacja jest tak rozległa, że nie ma możliwości całościowego jej wyleczenia. Słowa lekarzy były tak okrutne, że nie chcieliśmy w nie wierzyć. Specjalistę dla naszego dziecka ściągnięto z innego szpitala, jak również sprzęt potrzebny do wykonania zabiegu.  Na pół godziny przed czekała nas rozmowa z prof. dr hab. n. med. Wojciechem Poncyliuszem człowiekiem o złotym sercu, który uratował życie naszemu dziecku. Słowa wypowiedziane przez profesora do dziś pamiętamy bardzo dokładnie…

-„Wyboru nie macie, ratujemy Wasze dziecko – ze swojej strony mogę tylko zaoferować swoje doświadczenie… zrobię wszystko co w mojej mocy, zaczynamy o 11 pozostało niewiele czasu, podpiszcie dokumenty”

Łzy rozpaczy płynęły nieprzerwanie, nasunęło się tylko jedno pytanie… Czy nasze dziecko przeżyje?

-„ Nie mogę Wam tego obiecać…  bądźcie dobrej myśli”

Godziny, dni oczekiwania na wybudzenie naszej ukochanej córeczki… to była wieczność. Podczas pierwszej embolizacji udało się zamknąć tylko krwawiące naczynie, okazało się, że malformacja jest tak bardzo rozległa, że potrzeba wiele kolejnych zabiegów tak samo strasznych… tak samo zagrażających życiu. Ze względu na ułożenie malformacji operacja całkowitego usunięcia w najlepszym wypadku zrobi z naszego dziecka roślinę – nie będzie mówić, chodzić, jeść samodzielnie. Na samą myśl o tym płaczemy z przerażenia … Nie chcemy jej stracić!

Razem z diagnozą do naszego domu wkroczył paniczny strach o życie naszego dziecka. Kiedy każdego ranka widzimy , jak nasza córeczka się budzi przerażeni  spoglądamy czy wszystko  jest w porządku. Nigdy już nie będziemy mogli być pewni, że tego dnia nie wydarzy się nic złego, co sprawi , że następnego wspólnego poranka już nie będzie. Niefortunne potknięcie, uderzenie w głowę, upadek, a nawet mocny kaszel czy kichnięcie – wszystko to przydarza się każdemu dziecku. Jeśli przydarzy się mojemu może mieć katastrofalne skutki. Zosia nosi w głowie bombę, która w każdej chwili może kolejny raz wybuchnąć. Strach przed choćby najmniejszym upadkiem czy urazem nie opuszcza nas od czasu kiedy usłyszeliśmy diagnozę.

Obecnie przebywamy na oddziale rehabilitacji neurologicznej  – po opuszczeniu  oddziału czeka nas intensywna rehabilitacja, która jest bardzo kosztowna oraz kolejne etapy embolizacji.

Aby ratować nasze dziecko jesteśmy gotowi zrobić wszystko – kontaktujemy się z najlepszymi specjalistami z prośbą o ratunek dla naszego dziecka. Wierzymy, że istnieje ktoś kto mimo diagnozy wyleczy nasze dziecko.

Zwracamy się do wszystkich ludzi dobrej woli  o wsparcie finansowe na leczenie Zosi.  Leczenie, konsultacje lekarskie, rehabilitacja w mgnieniu oka pochłaniają nasz oszczędności… nie możemy czekać <3

 

Pomóc Zosi można dokonując wpłaty na konto:

Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym “Kawałek Nieba”

Santander Bank

31 1090 2835 0000 0001 2173 1374

Tytułem: “2119 pomoc dla Zosi Matuły”

 

wpłaty zagraniczne – foreign payments to help Zosia:

Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym Kawałek Nieba

PL31109028350000000121731374

swift code: WBKPPLPP

Santander Bank

Title: “2119 Help for Zosia Matula”

 

Aby przekazać 1% podatku dla Zosi:

należy w formularzu PIT wpisać KRS 0000382243

oraz w rubryce ’Informacje uzupełniające – cel szczegółowy 1%’ wpisać “2119 pomoc dla Zosi Matuły”

 

Zosi można też pomóc poprzez wpłatę systemem DOTPAY:



 

Podaruj Kawałek Nieba...
Share This

Like Us On Facebook