Zosia choruje na nowotwór złośliwy mózgu AT/RT. Nasza historia zaczęła się 6 sierpnia gdy trafiliśmy do szpitala dziecięcego w Olsztynie z powodu wymiotów i braku kontaktu wzrokowego z malutką. Byliśmy przyjęci na SOR już o godzinie 8 rano i spędziliśmy tam cały dzień, nikt nie wiedział co się dzieje z naszym dzieckiem aż do 1 w nocy dnia następnego. Około godziny pierwszej Zosia dostała ostrych ataków padaczki, jeden się nie kończył a drugi się zaczynał. Została podjęta decyzja o zrobieniu Tomografii Komputerowej i okazało się, że Zosia ma ostre wodogłowie i musi jak najszybciej trafić na stół operacyjny ponieważ jej stan zagraża jej życiu.
Zabieg zakończył się po godzinie 3. Zosia miała dren w główce który ściągał nadmiar płynu i została przeniesiona na OIT. O godzinie 8 poszliśmy na rozmowę z lekarzem prowadzącym który oznajmił nam, że nasza córka ma guza mózgu i właśnie jest szykowana do przeniesienia do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie i tam będzie mieć operację. Gdy dotarliśmy do CZD na OIT powiedziano nam, że nie będzie operacji usunięcia guza ponieważ nowotwór zdążył się rozsiać i są przeżuty… później usłyszeliśmy, że jej stan jest krytycznie zły i nie wiadomo czy sie obudzi… w jednym momencie całe nasze życie zmieniło się o 180 stopni…
Lekarze zdecydowali się założyć zastawkę która odprowadza płyn mózgów rdzeniowy do otrzewnej i przy okazji pobrali biopsję. Po 3 dobach na OIT lekarze zdecydowali się „spróbować” wybudzić Zosię, chociaż nie dawali jej szans… Ale ona się nie poddała i odrazu gdy została usunięta rurka intubacyjna zaczęła samodzielnie oddychać, to był dla nas moment na złapanie oddechu ale nie na długo…
Zostaliśmy przeniesieni na oddział Neurochirugii i po 3/4 dniach otrzymaliśmy wynik biopsji. Poszliśmy na rozmowę i lekarz powiedział, że nasza córka cierpi na rzadki ale bardzo złośliwy nowotwór i że umówił nam spotkanie z lekarzem z oddziału onkologii by omówić sytuację. Na rozmowie z Onkologiem kolejny cios, usłyszeliśmy, że sytuacja jest bardzo zła i szanse na wyjście z tego są bardzo małe i jeśli chcemy możemy zrezygnować z leczenia ponieważ będzie bardzo intensywne i nie wiadomo czy Zosia to dźwignie z powodu swojego wieku (miała wtedy zaledwie 8-msc). Mieliśmy chwilę zwątpienia…nie chcieliśmy by cierpiała… ale szybko się otrząsnęliśmy z takiego pierwszego szoku i zdecydowaliśmy się na leczenie. To była najlepsza decyzja jaką mogliśmy podjąć! Zosia pokazywała każdemu, że jest silna i z każdym dniem czyniła coraz to większe postępy. Aktualnie jesteśmy po 4 cyklach chemioterapii w CZD i znajdujemy się teraz na WUM gdzie Zosia jest po pierwszym cyklu megachemii i przeszczepie komórek macierzystych. Jeśli będzie w stanie przyjmie drugi taki cykl i wrócimy po nim do CZD na dalsze leczenie! Po autoprzeszczepie w rezonansie wyszło, ze jedna zmiana powiększyła sie o 2mm.
Pomóc można dokonując wpłaty na konto:
Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym Kawałek Nieba
31 1090 2835 0000 0001 2173 1374
4700 pomoc dla Zosi Czepek
Wpłaty zagraniczne
PL31109028350000000121731374
WBKPPLPP
4700 Help for Zosia Czepek
Przekaż 1,5% podatku
0000382243
4700 pomoc dla Zosi Czepek
Można też pomóc poprzez wpłatę systemem elektronicznym: