Przekaż 1% podatku na pomoc dzieciom
KRS 0000382243

MALUTKI WOJTUŚ I WALKA O ŻYCIE Z OKRUTNYM NOWOTWOREM

MALUTKI WOJTUŚ I WALKA O ŻYCIE Z OKRUTNYM NOWOTWOREM

 

 

Imię Wojciech oznacza „ ten który cieszy się jako żołnierz” czyli cieszący się wojownik. Wybierając to imię z mężem nie sugerowaliśmy się jego znaczeniem. Nie wiedzieliśmy, że kiedykolwiek Nasz ukochany synek zamieni się w prawdziwego żołnierza i będzie musiał stoczyć najważniejszą w swoim życiu walkę o życie z najgroźniejszym nowotworem złośliwym małych dzieci…

Wszystko zaczęło się w ostatnim tygodniu listopada, kiedy Wojtuś złapał infekcję górnych dróg oddechowych – przynajmniej tak wszyscy myśleliśmy…do czasu. Ostatniej nocy listopada Wojtek zrobił się płaczliwy, niespokojny i miał duży brzuszek. Zaniepokojeni Jego stanem pojechaliśmy na SOR do Suchej-Beskidzkiej gdzie zrobiono mu wszystkie podstawowe badania oraz USG brzuszka. Już wtedy wstępna diagnoza zbiła Nas z nóg: „ guz w lewym nadnerczu oraz dwa guzy w wątrobie”. Tego samego dnia przewieziono Nas karetką do Uniwersyteckiego Szpitala Prokocim w Krakowie. Nigdy nie zapomnę dnia w którym otrzymaliśmy potwierdzenie diagnozy: „ Wojtuś ma nowotwór złośliwy neuroblastoma IV stopień guz lewego nadnercza z przerzutami do wątroby, węzłów chłonnych i szpiku. W dodatku bardzo wściekły, nie złośliwy”. Wtedy Nasze życie całkowicie rozsypało się na małe kawałeczki. Nasz mały 4 miesięczny synek chory na tak paskudną chorobę, która zabija większość dzieci, a szansa na wyleczenie oscyluje w granicach 15%. Uwierzcie mi nikt, żaden z rodziców nie chciałby usłyszeć tych słów. Od tamtego dnia rozpoczęła się ogromna walka o życie Naszego małego synka !!

Na początku Wojtuś otrzymał chemię ratującą Jego życie, po której zatrzymał bardzo dużo wody w organizmie i zaczął robić wodnistą biegunkę. Już wtedy Jego stan był ciężki. Trafiliśmy na Oddział Intensywnej Terapii – gdzie Wojtuś walczył miesiąc aby przeżyć ! Lekarze zdecydowali podawać mu dalszą chemię wg protokołu COJEC oraz wykonać badania pod kątem innej choroby tzw VIPoma.

W Styczniu wróciliśmy na Oddział Onkologiczno-Hematologiczny gdzie kontynuowaliśmy leczenie wg protokołu. W lutym lekarze zdecydowali się na przyspieszenie operacji. Wykonaliśmy wszystkie badania kontrolne, lecz wyniki zwaliły Nas ponownie z nóg: „ Niestety guzy zaczęły się powiększać – mamy progres choroby , nie możemy wykonać operacji. Dodatkowo przyszły wyniki z Francji i wyszło, że Wojtuś ma też chorobę Vipomy”. Po tej diagnozie Nasi lekarze prowadzący zastanawiali się jak leczyć dalej Naszego synka, gdyż jak to określili : „ nie da się określić metody leczenia, gdyż pacjent jest nietypowym i ciężkim przypadkiem”. Mimo wszystko lekarze zdecydowali się na podanie chemii z drugiej linii tzw. TVD, którą nie zbyt dobrze zniósł Nasz mały wojownik.

Dokładnie 2 marca Jego małe serduszko zatrzymało się na ok 5 min. !! Do końca życia będę pamiętać ten dzień, tę salę oraz ludzi którzy ratowali Naszego synka. Na Oddziale Intensywnej Terapii spędziliśmy miesiąc. Był to jeden z najważniejszych miesięcy w Naszym życiu. Wojtuś wpadł w ogromny dołek po chemii. Lekarze powiedzieli Nam, że mamy przygotować się na najgorsze, że może tego nie przeżyć. Dodatkowo choroba rozsiała się również do główki. Lecz Wojtuś pokazał, że chce żyć ! Nie jest małym lecz wielkim wojownikiem !

Po powrocie na oddział przeszedł jeszcze 3 cykle chemii TVD, a po badaniach kontrolnych zdecydowali się na bardzo ryzykowną operację, która w 90% mogła zakończyć się zgonem , gdyż Wojtuś ma nadciśnienie tętnicze oraz ogromne zaburzenia jonowe. Tutaj kolejny raz Nasz synek pokazał, jak bardzo chce żyć ! Po operacji dostał jeszcze jeden cykl TVD, a po badaniach kontrolnych i szczegółowych badaniach pod kątem VIPomy lekarze postanowili wykonać jeszcze drugą operację, która ma na celu zmniejszenie wydzielania wodnistych biegunek i wycięciu jak największej ilości choroby.

Nigdy bym nie przypuszczała, że to imię będzie do Niego tak pasować. Wojtuś ma za sobą ogromny bagaż przeżyć i doświadczeń ! Niedawno skończył roczek. W tym wszystkim jest bardzo dzielny i ma ogromną wolę życia. Gdy nie cierpi to non stop się śmieje. Jest bardzo pogodny i wesoły. Widząc go nikt by nie przypuszczał, że w swoim ciele nosi takiego śmiertelnego potwora !!

W ostatnim czasie zrobił ogromne postępy fizyczne, gdyż miał ogromne braki. Lecz cały czas wymaga dalszej rehabilitacji. Jestem z Nim w szpitalu cały czas 24h. od 7 mc. Mąż natomiast zajmuje się Naszym drugim 4-letnim synkiem Michałkiem. W opiece pomaga Nam też teściowa, która jak tylko może to przyjeżdża pomóc Nam w Krakowie. Ciągły mój pobyt w szpitalu wiąże się z ogromnym kosztem dojazdów męża gdy nie ma go ze mną na miejscu, zakupem środków pielęgnacyjnych gdzie u Wojtusia najwięcej przy VIPomie schodzi pampersów i chusteczek itp.

Nie wiemy co Nas jeszcze czeka. W planach jest kilka innych form leczenia, które mają pomóc Wojtusiowi wyleczyć się z tej okropnej choroby. Przed Nami długa droga dlatego prosimy Was ! Ludzi dobrego serca !! Pomóżcie Nam w leczeniu Naszego wesołego wojownika !! Niestety sami nie damy rady, a nie wiemy co jeszcze Nas czeka. Dlatego pragniemy przygotować się na każdą okoliczność. Wiemy, że jeżeli nie wystarczy Nam pieniędzy na leczenie to ten POTWÓR zabije Nam Nasze dziecko !! Już raz przeżyliśmy moment kiedy serce Naszego synka zatrzymało się na chwilę. Następnym razem może już nie powstać ponownie….

 

Pomóc Wojtusiowi można dokonując wpłaty na konto:

Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym “Kawałek Nieba”

Santander Bank

31 1090 2835 0000 0001 2173 1374

Tytułem: “2339 pomoc dla Wojtusia Bąk”

 

wpłaty zagraniczne – foreign payments to help Wojtus:

Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym Kawałek Nieba

PL31109028350000000121731374

swift code: WBKPPLPP

Santander Bank

Title: “2339 Help for Wojtus Bak”


Aby przekazać 1% podatku dla Wojtusia:

należy w formularzu PIT wpisać KRS 0000382243

oraz w rubryce ’Informacje uzupełniające – cel szczegółowy 1%’ wpisać “2339 pomoc dla Wojtusia Bąk”

 

Wojtusiowi można też pomóc poprzez wpłatę systemem DOTPAY:



 

 

 

Podaruj Kawałek Nieba...
Share This

Like Us On Facebook