ENGLISH VERSION —> LINK
Mam na imię Wojtek, mam 26 lat i choruje od 2 lat na nowotwór złośliwy Pineoblastoma WHO G4. Od 2 lat jestem mężem wspaniałej kobiety, która jest przy mnie i mnie wspiera.
Moja historia rozpoczęła się w lutym 2024 od silnych bólów głowy, wymiotów oraz zawrotów głowy. Trafiłem do szpitala, gdzie okazało się, że torbiel którą miałem od dziecka na szyszynce urosła do takich rozmiarów, że blokuje przepływ płynu rdzeniowo mózgowego i zrobiło się ostre wodogłowie. Lekarze podjęli decyzje o operacji w ten sam dzień było to wstawienie zastawki, aby umożliwić przepływ płynów mózgowych – wentrykulostomia dna komory III. Odbyła się ona w Rzeszowie. Później szukaliśmy lekarza, który podejmie się operacji usunięcia guza . Znajdował się on w trudno dostępnym miejscu głowy na szyszynce.
Udało się znaleźć lekarza w Warszawie, który podjął się tak trudnej operacji. Pojechaliśmy do Warszawy i tam za parę dni była operacja – próba usunięcia guza. W trakcie operacji doszło do obfitego krwawienia, została ona przerwana. Po operacji doszło do wzrostu ciśnienia wewnątrzczaszkowego. Lekarze podjęli decyzje o natychmiastowej operacji ratującej życie Wylądowałem na OIOMIE w śpiączce.
Następnego dnia zostałem wybudzony, dzięki Bogu w pełnym dowładzie kończyn, w kolejnych dnia uczyłem się podnoszenia, siadania na łóżku, wstawania, chodzenia. Po operacjach miałem problemy ze wzrokiem i utrzymaniem równowagi. W tym wszystkim każdego dnia towarzyszyła mi narzeczona (obecnie żona) oraz rodzice. Czekała mnie jeszcze jedna operacja, tym razem udało się usunąć prawie całego guza. Wyniki badania histopatologicznego nie były łatwe. Okazało się, że to bardzo rzadki nowotwór złośliwy Pineoblastoma WHO G4. Lekarze sami byli w szoku ponieważ ten nowotwór głównie występuje u dzieci a ja miałem wtedy 24 lata. Zebrało się konsylium, aby postanowić jak mnie leczyć. W Warszawie w szpitalu spędziłem miesiąc czasu. Wychodząc ze szpitala cieszyłem się jak dziecko. Po dwóch miesiącach po operacji w miarę dobrym samopoczuciu stałem się mężem wspaniałej kobiety. Planowaliśmy już to wcześniej i akurat w tym roku, gdy mieliśmy zaplanowany ślub zachorowałem. Następnie zostałem zakwalifikowany na protonoterapię w Krakowie, gdzie byłem ponad miesiąc. Później trafiłem do Brzozowa i przyjąłem 16 serii chemioterapii skończyłem w lipcu 2025. Kontrolne badania nie wykazały żadnych zmian. Udało mi się nabrać sił i wrócić do pracy zawodowej. Niestety w ostatnich badaniach MR w marcu 2026 pojawiły się liczne drobne ogniska w kręgosłupie lędźwiowym i piersiowym oraz wiele zwyrodnień. Ciężko było zdobyć plan na następny cykl leczenia, udało się go zdobyć w Warszawie w CZD. W maju rozpocząłem kolejne leczenie chemioterapią.
Od początku choroby borykam się z bezsennością, bólami w kręgosłupie oraz przewlekłym zmęczeniem. Szukam ratunku w różnych naturalnych metodach, wspomagających leczenie. Takich jak inhalacje wodorem, olejki CBD, marihuana medyczna oraz inne produkty wspomagające odbudowę organizmu. Są to kosztowne produkty. A zwłaszcza dobrej jakości inhalator wodorowy. Do tego dochodzą koszty paliwa na częste dojazdy związane z leczeniem.
Potrzebuje także o skonsultowanie mojego przypadku z ośrodkami zagranicznymi. Jest to bardzo rzadki przypadek, że osoba w moim wieku choruje na taki nowotwór, który głownie występuje u dzieci. Jest to choroba mało znana w Polsce i obecne leczenie jest wszystkim co lekarze w Polsce mogą zaoferować.
Przekaż 1,5% podatku