Przekaż 1% podatku na pomoc dzieciom
KRS 0000382243

NASZ UKOCHANY SYNEK WALCZY Z BIAŁACZKĄ

NASZ UKOCHANY SYNEK WALCZY Z BIAŁACZKĄ

 

 

Szymon był zawsze energicznym, ciekawym życia i beztroskim dzieckiem. Każdy dzień był nową przygodą w jego życiu, w którym z radością braliśmy udział. Dziś nasz niespełna 4 latek, ma przed sobą najdłuższą i najcięższą przygodę do pokonania. Synek we wrześniu rozpoczął przedszkole. Pamiętam jak był szczęśliwy, że może bawić się z rówieśnikami. Dni mijały, a ja i mąż z dumą przyglądaliśmy się jak nasze dziecko poznaje świat. Nagle wszystko zaczęło się zmieniać, dni były coraz chłodniejsze a dzieci w przedszkolu z łatwością zaczęły łapać paskudne choróbska. I choć każdy rodzic chce uchronić swoje dziecko przed szkodliwymi wirusami, to niestety nie da rady.

Wszystko zaczęło się od gorączki, później doszedł katar i kaszel. Przepisano nam antybiotyk, po którym Szymonek czuł się coraz lepiej. Po niecałym tygodniu gorączka wróciła ze zdwojoną siłą. Natychmiast pojechaliśmy do najbliższego szpitala. W domu z gorączką walczyliśmy dwie doby a w szpitalu trzy. Kiedy myśleliśmy, że najgorsze mamy za sobą, okazało się że synek złapał kolejną infekcję – ostre zapalenie oskrzeli, dodatkowo stwierdzono niedokrwistość. Po tygodniu opuściliśmy szpital, z oczekiwaniem na umówiona wizytę w Poradni hematologicznej w Bydgoszczy.

Dni wciąż mijały, a gorączka nie dawała o sobie zapomnieć. Pełni niepokoju i strachu o nasze ukochane dziecko, znów udaliśmy się do szpitala. Tam pobrano synkowi krew do badań, podłączono kroplówkę i czekaliśmy, aż gorączka ustąpi. Po 12 godzinach wypuszczono nas i dzień później pojechaliśmy odebrać wyniki z morfologii. Po rozmowie z lekarzem, dowiedzieliśmy się, że nie budzą one jakiegoś większego niepokoju i zalecono tylko żelazo oraz oczekiwanie na wizytę w poradni.

Po wyjściu ze szpitala i niespełna 10 min zadzwonili do nas ze szpitala, i poproszono abyśmy natychmiast wrócili. W szpitalu od lekarza usłyszeliśmy, że niestety ale rozmaz z krwi jest niepokojący i natychmiast mamy udać się do Szpitala Uniwersyteckiego im A Jurasza w Bydgoszczy. Każdy kilometr do szpitala, trwał dla nas wieczność, a gdy dotarliśmy już na miejsce synkowi zrobiono rozszerzone badania , oraz zlecono pobranie szpiku na kolejnym dniu. W myślach powtarzałam sobie, że to tylko jakaś pomyłka i nazajutrz wrócimy razem do domu, wiodąc dalej beztroskie życie. Niestety prawda okazała się okrutna. 6 grudnia 2019 to data, którą zapamiętamy do końca życia. Tego dnia u synka postawiono diagnozę. Nasz malutki jedyny synek choruje na” Białaczkę Limfoblastyczną typ B”. Nasze serca pękły na milion kawałków i kiedy myślami wracamy do tamtego dnia, każdy kawałek pęka jeszcze bardziej. Tysiące pytań zrodziło się w naszych głowach, dlaczego nasz syneczek? Łzy same napływają nam do oczu, gdy tylko spoglądamy na nasze ukochane dziecko.

Rodzina i znajomi to dla nas ogromne wsparcie, ale nie wiemy czy kiedykolwiek będziemy w stanie zrozumieć i pogodzić się z tym, że nasze malutkie dziecko musi zmierzyć się z tak ciężką chorobą. Obecnie synek leży na oddziale Hematologii i Onkologii w Bydgoszczy, gdzie rozpoczęto chemioterapię, która niestety już wpłynęła na jego zdrowie i samopoczucie. Szymonowi przetoczono już krew, dzięki czemu nabrał trochę sił, ale chemia bardzo osłabia jego organizm i powoduje, że coraz mniej rzeczy wywołuje uśmiech na jego twarzy.

Teraz z mężem przyglądamy się ze zdumieniem jak silne mamy dziecko. Nasz mały bohater dzielnie znosi każdy nowy dzień i pomału przyzwyczaja się do tego, ze przez najbliższy czas szpital będzie naszym drugim domem. Najbardziej Szymon tęskni za zabawami z dziećmi z przedszkola, ale wierzymy że za jakiś czas będzie mógł wrócić do swojego beztroskiego życia.

Po zakończeniu intensywnego leczenia szpitalnego, czeka nas leczenie podtrzymujące, stałe kontrole w klinice oraz rehabilitacja. Wszystko jest bardzo kosztowne i niestety nierefundowane przez NFZ. Staramy się z całych sił, ale leki, opatrunki do cewnika centralnego, środki dezynfekujące, specjalna dieta, witaminy i suplementy wspomagające regenerację zniszczonego organizmu” naszego wojownika” oraz częste dojazdy do kliniki są bardzo kosztowne. Bezradność to najgorsze uczucie dla rodzica, ale to Ty możesz nam pomóc. Dla Ciebie to tylko 1% a dla nas nadzieja na lepsze jutro.

 

Pomóc Szymonowi można dokonując wpłaty na konto:

Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym “Kawałek Nieba”

Santander Bank

31 1090 2835 0000 0001 2173 1374

Tytułem: “2524 pomoc dla Szymona Olejniczaka”

 

wpłaty zagraniczne – foreign payments to help Szymon:

Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym Kawałek Nieba

PL31109028350000000121731374

swift code: WBKPPLPP

Santander Bank

Title: “2524 Help for Szymon Olejniczak”

 

Aby przekazać 1% podatku dla Szymona:

należy w formularzu PIT wpisać KRS 0000382243

oraz w rubryce ’Informacje uzupełniające – cel szczegółowy 1%’ wpisać “2524 pomoc dla Szymona Olejniczaka”

 

Szymonowi można też pomóc poprzez wpłatę systemem DOTPAY:



 

pat0 Informacje_dot._zbiórek: https://www.kawalek-nieba.pl/informacje_reg/
Podaruj Kawałek Nieba...
Share This

Like Us On Facebook