Aktualizacja:
Maks odbył leczenie w niemieckiej klinice. Wszystkim dziękujemy za pomoc.
Historia Maksia:
Maks to pełen enrgii, uśmiechnięty chłopiec, duma rodziców, trzeci syn. Cudowny dwulatek. Swoje drugie urodziny obchodził 22 października. Już wtedy Ela – mama Maksia zuważyła w oczku synka „małą błonkę-mgiełkę”. Rozmawiając z koleżankami przy kawie powiedziała o rutynowej wizycie u okulisty. Po przebadaniu lekarz stwierdził suchość oczka i zapisał kropelki, które miały pomóc. Jednak matczyna intuicja nie zawodzi…

Przy okazji kontrolnej wizyty starszego synka u innego specjalisty, Ela poprosiła Pawła- tatę Maksa, żeby zabrał też i jego. W trakcie kontroli zrobiło się groźnie. Badanie trwało 1,5 godziny, a wstępna diagnoza brzmiała jak wyrok. Paweł wyszedł z gabinetu ze skierowaniem z adnotacją PILNE. Wrócił do domu. Ela wiedziała że coś jest nie tak. W takim stanie nie widziała go nigdy. Paweł przekazał jej informację o podejrzeniu NOWOTWORU ZŁOŚLIWEGO OKA – SIATKÓWCZAKA. W tym momencie zawalił im się świat. Po tygodniu byli już w specjalistycznej klinice w Krakowie gdzie potwierdzono diagnozę: ” to zaawansowana postać siatkówczaka”. Serce im pękło, ale postanowili walczyć. Bo jak nie oni… to kto?! Wiedzieli że muszą być silni dla Maksa oraz dla dwójki jego starszych braci – Eryka i Wiktora.
Dziś mija miesiąc jak dowiedzieliśmy się od okulisty o podejrzeniu SIATKÓWCZAKA … a MAKSIU już jest po chemii
Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym Kawałek Nieba
31 1090 2835 0000 0001 2173 1374
Przekaż 1,5% podatku