Mój mąż Patryk

 

Nie ma takich słów, które wyrażą ból tego co się stało: mimo długiej walki Patryk odszedł. Pozostanie na zawsze w sercach tych, którzy go tak bardzo kochają.

Historia Patryka:

W lipcu minionego roku mój Mąż Patryk stracił przytomność jedząc obiad. Zaniepokojona tą sytuacją zawiozłam Go na SOR szpitala w Kartuzach. Badania tam przeprowadzone wykazały bradykardię i mojego Męża wypuszczono ze szpitala ze skierowaniem do kardiologa. W tomografii głowy niczego niepokojącego nie stwierdzona.

Cztery dni później podczas wizyty u kardiologa mój Mąż czuł się bardzo źle i Pani Doktor zdecydowała o wezwaniu pogotowia. Karetka zabrała Go do UCK, gdzie dobę później (1 sierpnia) zdiagnozowano guza mózgu.

21 sierpnia przeszedł pierwszą operację, ale nie miał tzw. ubytków neurologicznych i funkcjonował w miarę normalnie. Niestety histopatologia wykazała glejaka IV stopnia. Miesiąc po zabiegu przeszedł więc radio i chemioterapię, które trwały 6 tygodni. Niestety w grudniu okazało się, że guz odrósł i właściwie podwoił wielkość.

26 stycznia przeszedł drugą operację mózgu i niestety po zabiegu okazało się, że ma niedowład lewej strony ciała. Jest w tej chwili pacjentem leżącym, w ogóle nie chodzi. Przebywa w Hospicjum stacjonarnym UCK.