Przekaż 1% podatku na pomoc dzieciom
KRS 0000382243

NAJWIĘKSZA WALKA O BIJĄCE SERDUSZKO – JEDYNA SZANSA NA ŻYCIE OLIWKI…

NAJWIĘKSZA WALKA O BIJĄCE SERDUSZKO – JEDYNA SZANSA NA ŻYCIE OLIWKI…

 

 

Nasza historia zaczęła się w lipcu 2015 roku. Byłam wtedy w 21 tygodniu ciąży i jak grom z jasnego nieba spadła na mnie informacja, że moje dziecko będzie mieć wadę serca. Kolejne badania potwierdzały, że serduszko jest nieprawidłowo zbudowane, i że jest to bardzo złożona wada serca (całkowity kanał przedsionkowo-komorowy, zarośnięty pień płucny, niedorozwinięte tętnice płucne, wspólna zastawka oraz naczynia krążenia obocznego, błądząca tętnica podobojczykowa). Poród musiał się odbyć blisko ośrodka referencyjnego, który miał być w pogotowiu gdyby trzeba było operować natychmiast po urodzeniu.

Moja córeczka Oliwka przyszła na Świat w Warszawie, daleko od domu, ale najważniejsze, że wbrew temu co mówiono jej stan nie był krytyczny i nie wymagała natychmiastowej operacji. Pomimo strachu, który mi ciągle towarzyszył był to bardzo wyjątkowy dzień. Moje dziecko postanowiło przyjść na świat trochę wcześniej niż planowano, 26 listopada , w dniu moich urodzin. Pomyślałam sobie, że może los jest jednak łaskawszy niż myślałam i postanowił nas trochę oszczędzić.

Po miesiącu spędzonym w szpitalu, szeregu przeprowadzonych badań, Świat ponownie mi się zawalił. “Nie jesteśmy w stanie pomóc pani dziecku. Wyślemy dokumentację do Rzymu, do profesora Carottiego, być może on znajdzie rozwiązanie”. Rozpacz. Kolejne konsultacje, kolejne złe informacje. “W Polsce nie ma ratunku dla pani córki” ciągle dźwięczało mi w uszach. Co raz częściej padało nazwisko Carotti i szpital Bambino Gesu w Rzymie. Po wymianie dużej ilości maili z włoskim profesorem dostaliśmy w końcu kwalifikacje do zabiegu. Wróciła nadzieja. W sierpniu 2016 byliśmy już w Rzymie. Operacja trwała ponad 12 godzin i znowu pojawił się strach ale wyszedł w końcu profesor z sali operacyjnej i powiedział “zrobiłem wszystko co zaplanowałem”.

Wiedziałam wtedy, że kolejne doby będą decydujące ale wierzyłam, że po tych słowach wszystko się ułoży. Po kilku dniach stan Oliwki się pogorszył, przeprowadzono cewnikowanie serca w celu sprawdzenia co poszło nie tak. Nadzieja zgasła – “Oliwka nie poradziła sobie z naprawionym serduszkiem, jutro operujemy, musimy zrobić krok w tył, zepsuć trochę to co naprawiliśmy. To będzie operacja ratująca życie pani córki”. Myślałam, że limit na złe informacje został już wyczerpany, ktoś jednak postanowił sprawdzić jak silna jest Oliwka i jak dużo siły mam ja.

Po kilku dniach od drugiej operacji, podczas wybudzania, okazało się, że moja córeczka nie wodzi wzrokiem za światłem, ma nieskoordynowane ruchy rączek i nóżek, problem z przełykaniem śliny. Podczas operacji doszło do wylewu krwi do mózgu i niedotlenienia. Nikt nie był w stanie nam powiedzieć czy z tego wyjdzie, czy będzie widzieć, słyszeć, mówić. Ale wyszła! Ku zdziwieniu lekarzy, Oliwia zaczęła dochodzić do siebie. Uczyłyśmy się jeść od nowa i wiedziałam, że czeka nas długa rehabilitacja, ale po tym co zobaczyłam, jak silna jest Oliwka, wiedziałam, że damy sobie radę, że wrócimy do normalnego życia. Wszystko zaczęło się układać. Wyjeżdżając z Rzymu z bagażem nie tylko doświadczeń ale i pełnym dokumentacji medycznej odpowiadającej dwóm tomom encyklopedii, mieliśmy plan dalszego działania.

Za jakiś czas, na podstawie oceny kardiologicznej, wracamy do Rzymu i łatamy to co zostało do naprawienia, a do tego czasu intensywna rehabilitacja. Zawziętość Oliwki pozwoliła jej zminimalizować skutki wylewu i niedotlenienia. Pomimo tego, że kosztowało nas to dużo czasu i jeszcze więcej siły, córka nadrobiła zaległości w rozwoju ruchowym. Wychodziłyśmy na prostą. Los postanowił z nas znowu zadrwić. Pół roku od operacji, podczas cewnikowania serca okazało się, że u Oliwii rozwinęło się nadciśnienie płucne. Coś co występuje bardzo rzadko i jest niebezpieczne. Rzym zalecił powtórkę cewnikowania za kolejne 6 miesięcy. Tak jak poprzednio poszerzono zwężenia na tętnicach płucnych, ale niestety nie pomogło to w zmniejszeniu nadciśnienia płucnego. Oliwka pierwszy raz wróciła z zabiegu na oddział podłączona pod respirator. Podczas cewnikowania doszło do krwawienia z dróg oddechowych i spadku saturacji do 40%. Przez otwór między komorami wytworzył się nieprawidłowy przeciek prawo-lewy, co powoduje osłabienie prawej komory serca – prawa komora w tej chwili pracuje za dwie co zwiększa jej mięśniówkę, a zmniejsza obwód, a to powoli prowadzi do niewydolności serca.

Gdy słuchałam tego co mówił lekarz, płakałam, nie mogłam w to uwierzyć. Jak to jest możliwe, że za każdym razem gdy odbijamy się od dna i idziemy co raz wyżej, życie szykuje nam upadek. Pozwala nam myśleć, że jest co raz lepiej, tylko po to żeby zaraz coś poszło nie tak i żeby upadek bolał jeszcze bardziej. Mimo tego zbieramy się za każdym razem po to żeby walczyć dalej. Walczyć o normalne życie z naprawionym serduszkiem. Niestety kolejny raz zostaliśmy poddani próbie. Na pytanie do profesora Carottiego “co dalej?” dostałam odpowiedź, że nie mają pomysłu na dalsze leczenie Oliwki. Czasem się zastanawiam ile razy człowiek jest w stanie się podnieść, gdy życie po nim depcze. Wtedy patrzę na swoją córeczkę, najsilniejszego małego, a zarazem wielkiego człowieka jakiego znam i staje do ponownej walki, mając nadzieję, że będzie ona ostatnią – tą WYGRANĄ.

Tą walkę może pomóc nam wygrać profesor Hanley z USA. Jest to człowiek, na chwilę obecną niezastąpiony.  Specjalizuje się w ratowaniu takich serduszek jakie ma Oliwka, tych bardzo skomplikowanych w swojej budowie. Dał nam nadzieję na skorygowanie tego, co zostało jeszcze do naprawienia w małym Oliwkowym serduszku (rekonstrukcja tętnic płucnych oraz zamknięcie ubytku między komorami). Pojawiła się znowu wiara, nadzieja ale i strach. Strach o to, że ta walka będzie nierówna. Przeszkodą są pieniądze. Kwota na jaką wyceniono naprawę serduszka mojej córeczki jest ogromna. Koszt operacji to 1 200 000 $ bez kosztów okołooperacyjnych tzn. podróży, zakwaterowania wyżywienia itp. oraz bez kosztów związanych z powikłaniami pooperacyjnymi a także ryzykiem zmiany kursu dolara, dlatego bardzo prosimy o pomoc w zebraniu funduszy  na dalsze leczenie, rehabilitacje, okołomedyczne koszty związane z operacją w USA. Czas na uzbieranie tej sumy został ograniczony do 1.09.18-później kwota może zostać podniesiona, a i odwlekanie operacji córeczki może grozić tym, o czym żaden rodzic nie chce myśleć, śmiercią. 

Oliwka bardzo się męczy podczas wstawania, siadania, chodzenia i wszystkich czynności, które wykonują jej rówieśnicy. Jej oddech jest wtedy bardzo ciężki, paznokcie i usta robią się sine, dużo bardziej niż na co dzień, a to znaczy, że nie jest dobrze.

Nie możemy dłużej czekać. Saturacje (nasycenie krwi tlenem) Oliwki są w tej chwili na poziomie 79-80%, gdzie u zdrowego człowieka wynoszą 96-98%. Sprawdzając codziennie córeczce saturacje modlę się żeby nie były niższe niż te, które ma do tej pory, bo to by oznaczało tylko jedno – że przegrywamy walkę. A do tego nie mogę dopuścić.

Jesteśmy przekonani, że nasza córeczka po operacji będzie mogła normalnie żyć, bo udowodniła, że jest silna i przeszła to czego nie przeszła cała nasza rodzina. Niektórzy przecież twierdzili, że może nie dożyć roku. A ona dzisiaj ma 2 lata i 7 miesięcy, cieszy się życiem, bawi się jak każde inne dziecko, bardzo jest ciekawa świata, po prostu za wszelką cenę chce żyć, tylko ma pewne utrudnienia ze względu na wadę serca. Nie możemy dopuścić żeby jej stan się pogorszył nieodwracalnie i będzie musiała umierać w bólu i cierpieniu ze względu na brak tlenu. Życie dziecka nie może zależeć tylko od pieniędzy. My oraz cała nasza rodzina bardzo kochamy naszą Oliwkę, bo jest dla nasz wszystkim. Mamy tylko ją i zrobimy wszystko żeby jej pomóc. Bardzo wierzymy w przyjaciół, znajomych i nieznajomych po prostu w ludzi dobrej woli, bo udowodnili oni wszyscy, że nie są obojętni na nasz dramat i że w trudnych chwilach można na nich liczyć.

Pomimo dwóch bardzo ciężkich operacji, czterech cewnikowań serca, wylewu krwi do mózgu i niedotlenienia moje dziecko się nie poddaje i ja też tego nigdy nie zrobię. Będę walczyć tyle ile trzeba ale bez Państwa pomocy nie dam rady dlatego z całego serca proszę o pomoc. Wierzę, że dobro wraca!

Dorota, mama Oliwki

 

AKTUALIZACJA:

Kochani,

Udało się. 15 sierpnia 2018 r. zebraliśmy dzięki Wam potrzebną kwotę na operację serduszka i tętnic płucnych Oliwki w USA. Chcę bardzo wszystkim gorąco podziękować za okazane serce. Przed nami bardzo trudny okres wyczekiwania. Termin operacji w został wyznaczony na 10 kwietnia 2019 r., bo kolejka dzieci z całego świata jest długa a specjalista w operowaniu takich wad w zasadzie jeden to prof. Hanley. Wykonaliśmy jeszcze dodatkowe badania w Zabrzu i Wrocławiu a wyniki wysyłamy do USA. Mam obiecane, że gdyby coś przesunęło się w grafiku operacji w Stanford to może wylecimy wcześniej. Tymczasem modlimy się całą rodziną aby stan zdrowia Oliwki do czasu operacji nie pogorszył się. Oliwka skończyła 3 latka, chociaż niektórzy nie dawali jej roku na przeżycie. Jest wspaniałym, mądrym i radosnym dzieckiem. Często zapomina się i zbyt duży wysiłek przy zabawie utrudnia jej normalne funkcjonowanie, ale przecież ona nie zdaje sobie z tego sprawy. Kiedy zdmuchiwała świeczki na torcie w dniu urodzin, pomyśleliśmy za nią życzenie żeby wszystko się udało i żeby mogła żyć jak inne zdrowe dzieci długo i szczęśliwie.

Mamy też świadomość, że po operacji będzie czas rekonwalescencji, długotrwałej rehabilitacji, różnych kompleksowych badań, także w USA, które muszą ocenić efekt operacji. Serce i płuca Oliwki będą musiały umieć przystosować się do funkcjonowania w nowych warunkach a na to potrzeba mnóstwo czasu i niestety pieniędzy. Wierzymy, że z Waszą pomocą pokonamy wszystkie trudności, dlatego zwracamy się o dalsze  wsparcie finansowe na rzecz Oliwki. Ona żyje dzięki lekarzom ale także dzięki ludziom dobrej woli, bo bez Was nie dalibyśmy rady uzbierać funduszy na operację w USA a wcześniej we Włoszech.

Jeszcze raz bardzo dziękuję.

Mama Oliwki

 

Pomóc Oliwce można dokonując wpłaty na konto:

Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym “Kawałek Nieba”

Bank BZ WBK

31 1090 2835 0000 0001 2173 1374

Tytułem: “1595 pomoc dla Oliwii Dąbrowskiej”

 

wpłaty zagraniczne – foreign payments to help Oliwia:

Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym “Kawałek Nieba”

PL31109028350000000121731374

swift code: WBKPPLPP

Bank Zachodni WBK

Title: “1595 Help for Oliwia Dabrowska”

 

Aby przekazać 1% podatku dla Oliwii:

należy w formularzu PIT wpisać KRS 0000382243

oraz w rubryce ’Informacje uzupełniające – cel szczegółowy 1%’ wpisać “1595 pomoc dla Oliwii Dąbrowskiej”

 

Oliwii można też pomóc poprzez wpłatę systemem DOTPAY:



 

 

Podaruj Kawałek Nieba...
Share This

Like Us On Facebook