Mam na imię Natalia, ale dla wszystkich jestem Natusią, Natulką lub Natką. Dla mamy, taty i siostry jestem Kotkiem a sama o sobie mówię Nana. Urodziłam się w marcu 2017 roku, od małego byłam okazem zdrowia i miałam ciągle uśmiech na twarzy, który udzielał się ludziom dookoła. To, co najbardziej lubię to kotki, Psi Patrol i zabawy ze starszą siostrą Dominiką – dla mnie Dodo.
Niestety, mając niecałe trzy latka, los postanowił wystawić mnie na potworną próbę. Nie mając żadnych objawów, poza powiększonymi węzłami chłonnymi na szyi, w listopadzie 2019 zdiagnozowano u mnie jeden z najbardziej złośliwych dziecięcych nowotworów. Moi rodzice usłyszeli wtedy, że to neuroblastoma, IV najwyższy stopień zaawansowania – guz szyi z przerzutami do węzłów chłonnych, szpiku kostnego i właściwie wszystkich kości.
Od połowy listopada szpital, dla mnie i mojej mamy, to nasz drugi „dom”. Przez najbliższe miesiące to tak naprawdę w naszym prawdziwym domu będziemy jak goście, którzy przyjeżdżają czasami z wizytą… Tata podróżuje do mnie 400 km w jedną stronę a z siostrą nie wiadomo kiedy się zobaczę…
Jestem jeszcze bardzo mała, o sobie mówię, że jestem tyci.
Mimo to, chcę walczyć, chcę znowu bawić się z siostrą, chcę by wokół wszyscy się śmiali, tak jak było do dnia gdy znalazłam się w szpitalu. Mama mówi, że będziemy tu jeszcze bardzo długo i muszę być dzielna, „tyci ale dzielna”, by na dobre rozprawić się z nowotworem. Niestety bez Waszej pomocy to może się nie udać. Czeka mnie skojarzone leczenie, na które składa się:
– chemioterapia o dużej intensywności dawki w czasie, – operacja usunięcia guza pierwotnego,
– przeszczep szpiku kostnego,
– radioterapia miejsca, w którym umiejscowiony był guz pierwotny.
Ostatnim etapem będzie kosztowna immunoterapia przeciwciałami anty-GD2. Ma ona na celu zniszczyć pozostałe komórki neuroblastoma i zwiększyć szansę na wyleczenie. Niestety, po zakończonym leczeniu, już zawsze będę przechodzić systematyczne badania kontrolne i zawsze będzie ta niepewność, czy czasem choroba nie wróciła. Bo niestety, neuroblastoma lubi wracać…
Moja droga po zdrowie będzie więc kosztowna i długa, może mieć też dużo zakrętów, ale chcę ją przejść zwycięsko. Mój uśmiech to jednak za mało, by pokonać wroga, jakim jest neuroblastoma. Dlatego z całego serca proszę Was o pomoc, bym zdrowa mogła wrócić do domu.
Natalka
Pomóc Natalii można dokonując wpłaty na konto:
Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym Kawałek Nieba
31 1090 2835 0000 0001 2173 1374
2506 pomoc dla Natalii Pytlak
Wpłaty zagraniczne
PL31109028350000000121731374
WBKPPLPP
2506 Help for Natalia Pytlak
Przekaż 1,5% podatku
0000382243
2506 pomoc dla Natalii Pytlak
Natalii można też pomóc poprzez wpłatę systemem elektronicznym:



