
Nie ma takich słów które mogłyby wyrazić ból po stracie ukochanego dziecka. Mateusz odszedł… Pozostanie na zawsze w sercach tych, którzy tak bardzo go kochają i w chwilach spędzonych razem, które nigdy nie zostaną odebrane… Dziękujemy wszystkim za pomoc w jego leczeniu.
Historia Mateusza:
Dzień dobry, mam na imię Mateusz, mam 11 lat. Do 30 kwietnia 2019 roku, byłem szczęśliwym, wesołym nastolatkiem, czerpiącym radość z każdego dnia życia. Byłem aktywny fizycznie, uprawiałem sporty (piłkę nożną, taekwon-do oraz kolarstwo) byłem pogodnym i wesołym dzieckiem, świetnie radziłem sobie w szkole. Tego dnia został zdiagnozowany u mnie nowotwór złośliwy Ependymoma WHO G II o wymiarach 56x47x46mm – POTWÓR, który zaczął niszczyć mój mózg. Informacja o chorobie była dla mnie jak i dla moich rodziców ogromnym szokiem i tragedią.
W dniu 8 maja 2019r. przeszedłem pierwszą z czterech operacji, gdzie trzy pierwsze z nich odbyły się w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie. W trakcie pierwszej operacji zostałem poddany: nieradykalnej resekcji guza (resekcja subtotalna). Po wybudzeniu okazało się ze mam niedowład połowiczny prawostronny, nie mówiłem, kontakt ze mną był pozawerbalny przy pomocy gestów, miałem założoną sondę dożołądkową z powodu zaburzeń połykania (niedowład nerwów podjęzykowego i językowo-gardłowego po lewej stronie). Następnie ze względu na pogarszający się mój stan zdrowia 14 maja 2019r. poddany zostałem drugiej operacji, której celem była implantacja
drenażu zastawkowego komorowo-otrzewnowego. Kolejno w ciągu kilku dni poddany zostałem następnej operacji której celem była kraniektomia podpotyliczna. Dalszym etapem leczenia było poddanie mnie przez krakowskich lekarzy dwóm cyklom chemioterapii.
W efekcie tych ekstremalnie obciążających organizm zabiegów byłem w bardzo ciężkim stanie. Zostałem zaintubowany, byłem bez kontaktu, nie spełniałem poleceń, z oddechem spontanicznym, z brakiem odruchu wymiotnego i połykowego, byłem również porażony czterokończynowo, z porażeniem nerwu twarzowego po lewej stronie.
Moi rodzice załamani moim stanem zaczęli szukać innych możliwych sposobów ratowania zdrowia i życia poza Krakowem. Po wielu staraniach udało im się skontaktować z prof. Markiem Mandera i dopiero On dał nam wszystkim promyk nadziei na wyleczenie na moje wyleczenie. Jego zdaniem poprzednich 2 zabiegów operacyjnych można było uniknąć, a w szczególności drastycznie negatywnych skutków ubocznych, które mnie dotknęły. Czwartą (16. 07.2019), ostatnią operację przeszedłem już w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka, której celem było usunięcie guza w całości. W efekcie usunięto znaczącą masę pozostałości zmiany. Kontrolne MR-głowy wykazało poza resztkowymi ogniskami guza prawidłowy stan pooperacyjny, warunkowany stanem wyjściowym syna. Po 10 dniach zostałem wypisany i wróciłem na oddział onkologiczny do USzDz w Krakowie.
Kolejnym etapem leczenia była radioterapia OUN, której zostałem poddany w liczbie 30 frakcji (zakończona 25.
09. 2019r.). Podczas radioterapii niestety wystąpiła u mnie padaczka objawowa.
Obecny mój stan jest stabilny, niemniej jednak w dalszym ciągu wymagam nieustannej rehabilitacji mającej na celu „postawienie mnie na nogi”. Poza problemami natury fizycznej (mam niedowład czterokończynowy i jestem w 100% niesamodzielny) wymagam permanentnej opieki i nadzoru. Kolejno w ostatnich dniach usunięto mi sondę, którą zastąpiono PEG. Niestety w dalszym ciągu nie mówię (Dysartiria).
Moim i moich bliskim największym marzeniem jest abym pokonał tego POTWORA i wrócił do dawnego szczęśliwego i radosnego życia. Aby to zrealizować potrzebna jest mi kosztowna rehabilitacja oraz sprzęt rehabilitacyjny. Ze względu na moją chorobę moja Mama zmuszona była do rezygnacji z pracy i w związku z tym jedynym żywicielem i osobą zarobkującą dla naszej rodziny został mój Tata. Niestety, moi rodzice nie są stanie ponieść przewyższających ich finansowe możliwości kosztów dalszego leczenia, obejmującego rehabilitację, zakup sprzętów, leków i artykułów higienicznych, które są mi niezbędne do życia.
Reasumując, chciałbym bardzo prosić o pomoc w pozyskaniu środków niezbędnych w dalszym powrocie do zdrowia.
Bardzo proszę wraz z rodziną o pomoc. JESTEM SILNY I CHCĘ ŻYĆ!!! Z WASZĄ POMOCĄ DAM RADĘ WYGRAĆ Z TYM POTWOREM!!! Bez Was nie dam rady.