,,Nie chcę żeby mój syn został sam na świecie…”

Byłam zwykłą, zapracowaną, ale radosną kobietą w średnim wieku. Do czasu. Do pewnego słonecznego dnia w czerwcu 2016 roku, kiedy dowiedziałam się o mojej chorobie – nowotwór III stopnia. Był to dla mnie i mojego syna ogromny cios, tym bardziej, że trzy lata wcześniej na nowotwór zmarła moja mama. 

W czerwcu 2016 roku w szpitalu w Poznaniu przeszłam operację, a potem byłam poddawana chemioterapii. Schudłam 20 kg, szybko się męczę, organizm jest zniszczony długotrwałym leczeniem. W chwili obecnej mam przerwę w leczeniu chemioterapią. Nie chcę dopuścić do kolejnej dawki chemii, ponieważ bardzo wyniszcza organizm i nie wiem jak to zniosę

Chcę poddać się terapii w prywatnej klinice we Wrocławiu, ale koszt leczenia przekracza moje możliwości finansowe. Na tym etapie półroczna kuracja kosztuje 30 tysięcy złotych.
Powinnam stosować specjalną dietę wspomaganą suplementami i witaminami, co też jest drogie.

Całe życie radziłam sobie sama, zazwyczaj to ja starałam się wspierać innych. Teraz jednak choroba ograniczyła moje możliwości działania i dlatego proszę o pomoc. Wierzę, że dzięki Państwa wsparciu uda mi się zebrać potrzebne na leczenie środki i wyzdrowieć.

Mimo choroby staram się żyć normalnie i rozwijać swoje pasje. Kocham muzykę, malarstwo, poezję, fotografię i spotkania z moimi wspaniałymi przyjaciółmi.

Chciałabym jeszcze przeżyć wiele radosnych chwil z nimi i z moim synem. Nie chcę, żeby został sam na Świecie.