Nazywam się Maksymilian Zawalski. Mam 24 lata. Mieszkam w Częstochowie. Już w dzieciństwie dała o sobie znać nieuleczalna, genetyczna choroba jaką jest dystrofia mięśniowa typu Beckera. Po kolei odbiera mi władzę nad własnymi mięśniami. W 9 roku życia usiadłem na wózku, od 2011r. oddycham za pomocą respiratora, w 2017r. odezwało się chore, osłabione serce, które jest najważniejszym mięśniem, u mnie jest wydolne tylko w 20%. W 2016r zostałem zakwalifikowany do leczenia komórkami mezenchymalnymi.
Dzięki ludziom o dobrych sercach udało mi się przejść cykl 10 podań. Leczenie preparatem MSC bardzo dobrze na mnie podziało, bez żadnych skutków ubocznych. Stan mojego zdrowia uległ radykalnej poprawie, nie używam już koncentratora tlenu, który był podłączony do respiratora żebym mógł oddychać.
Przed podaniem komórek co miesiąc dręczyły mnie infekcje, teraz nie choruję, gdyż podniosła się moja odporność, wzrosła siła mięśniowa, znowu mam odruch kaszlowy, poprawiło się krążenie, po raz pierwszy od 7 lat wyszedłem na wózku na spacer.
Na wniosek lekarza prowadzącego i Komisji Bioetycznej dowiedziałem się że w moim przypadku wskazana jest kontynuacja. Koszt jednego podania to 23 700 zł. Na ten moment moje życie wyceniono na ponad 100 000 zł.
Być może warto mi dać szansę na życie, może i ja się kiedyś odwdzięczę ludziom o wielkich sercach i dobrej woli.
Ja błagam o pomoc, dzięki tej terapii żyję. Chciałbym jeszcze trochę tu pobyć zanim choroba zabierze mi życie.
Z góry dziękuję
Maks
Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym Kawałek Nieba
31 1090 2835 0000 0001 2173 1374
Przekaż 1,5% podatku