Przekaż 1,5% podatku na pomoc dzieciom
Fundacja Kawałek Nieba Fundacja Kawałek Nieba
KRS 0000382243

WALCZĘ Z NOWOTWOREM DLA MOJEJ ŻONY I DZIECI

WALCZĘ Z NOWOTWOREM DLA MOJEJ ŻONY I DZIECI

 

Mam na imię Łukasz, mam 42 lata, żonę i troje wspaniałych dzieci. Jeszcze niedawno prowadziłem ciężarówkę po całej Europie a dziś walczę o możliwość samodzielnego funkcjonowania i o życie. 

Zaczęło się ok 2,5 roku temu niewinnie: mrowienie i uczucie „prądu” w lewej stopie. Z czasem objawy narastały na całą lewą nogę. Początkowo słyszałem, że to tylko parestezje- rezonans odcinka lędźwiowego kręgosłupa nie wykazał nic niepokojącego. Mówiono, że przejdzie – nie przeszło a objawy zaczęły postępować i objęły całą lewą stronę ciała.

23 lipca 2025 roku wróciłem z pracy ze sztywniejącym karkiem i słabnącym czuciem z lewej strony. Ponieważ nie dawało nam to spokoju następnego dnia wykonałem umówiony wcześniej prywatnie rezonans magnetyczny kręgosłupa szyjnego.

Nie zdążyłem nawet odebrać wyników… Kilka dni później wieczorem, tuż przed wyjazdem na nasze rodzinne wakacje, złapał mnie silny, paraliżujący ból karku, nie mogłem podnieść się z łóżka dlatego żona wezwała karetkę pogotowia i zostałem przyjęty na oddział neurologiczny. Badania wykazały guz w rdzeniu kręgowym C1-C4 – miejscu, gdzie każdy milimetr decyduje o sprawności, a czasem o życiu.

Kiedy ja miałem przekazywane informacje o diagnozie, moja żona była już w drodze do szpitala w Lublinie gdzie lekarze zgodzili się podjąć operacji bez gwarancji tego, że się uda.

20 sierpnia 2025 roku przeszedłem pierwszą, ponad pięciogodzinną operację neurochirurgiczną. Guz udało się usunąć tylko częściowo. Po operacji obudziłem się bez czucia w rękach i nogach. Przez pierwszą dobę byłem całkowicie sparaliżowany. Czucie wróciło, ale lewa ręka pozostała niemal całkowicie niesprawna – bez kontroli, bez siły, bez możliwości użycia.

Po 5 dniach od operacji zostałem przewieziony karetką do innego szpitala gdzie przeszedłem miesięczną rehabilitację, cewnik, pampers, wózek inwalidzki– to była moja codzienność. Ze szpitala wyszedłem na własnych nogach z pomocą chodzika i po 59 dniach rozłąki z rodziną wróciłem do domu. Wynik histopatologii brzmiał wtedy „łagodnie”: gwiaździak włosowatokomórkowy – WHO G1.

Uwierzyłem, że najgorsze już za mną…. Zbyt szybko….

Jesienią 2025 roku mój stan nagle się załamał. Pojawiły się potężne bóle głowy, uczucie rozpierania, niepokojące odczucie „kapania” w miejscu rany pooperacYjnej, trudności z przełykaniem. Okazało się, że rdzeń kręgowy uległ rozszczelnieniu, a w jego wnętrzu powstała ogromna torbiel wypełniona płynem mózgowo-rdzeniowym. Rosła, uciskała i realnie zagrażała mojemu życiu…

29 grudnia 2025 roku przeszedłem drugą operację neurochirurgiczną.

Wtedy nadszedł szok: guz odrósł!

Z tą pierwszą diagnozą nie powinno nastąpić to tak szybko… Profesor zlecił ponowne badania histopatologiczne. Guz znów został usunięty tylko częściowo.

14 stycznia 2026 roku przyszła kolejna diagnoza, która wszystko zmieniła: gwiaździak wysokiego stopnia z cechami piloidalnymi (HGAP), CNS WHO grade 3.

Nowotwór złośliwy…

Agresywny….

Rzadki….

Dwie zupełnie różne diagnozy w ciągu kilku miesięcy. Strach, niepewność i pytania bez odpowiedzi: co dalej???

Dziś: poruszam się tylko na krótkich dystansach, bardzo szybko się męczę, lewa ręka jest praktycznie bezużyteczna, potrzebuję pomocy przy myciu, ubieraniu i przygotowywaniu posiłków. Przede mną pilne ponowne badanie materiału nowotworowego w klinice w Bonn (Niemcy) – muszę mieć pewność, z jakim nowotworem naprawdę walczę.

Jestem po drugiej kwalifikacji leczenia celowanego- protonoterapii. Podczas spotkania z Krajowym Konsultantem ds. radioterapii onkologicznej w Gliwicach mój przypadek został pozytywnie zaopiniowany przez Pana Profesora.

Czas działa na moją niekorzyść a koszty rosną każdego dnia: specjalistyczne badania za granicą, rehabilitacja, dojazdy, leki, sprzęt pomocniczy. Jednocześnie kończy się mój zasiłek chorobowy, a możliwości finansowe rodziny są na granicy wyczerpania. Czekam na komisję ZUS w sprawie świadczenia rehabilitacyjnego.

Gdybym miał inny wybór nie prosiłbym Was o pomoc. Decyzja o założeniu zbiórki była dla nas bardzo trudna. To konieczność. To walka o leczenie, sprawność i czas — czas, którego przy tej chorobie nikt nie gwarantuje. Czas, który chcę mieć dla mojej rodziny.

Każda wpłata to realna pomoc w dalszym leczeniu.

Każde udostępnienie to szansa, że zdążę!

Pomóc Łukaszowi można dokonując wpłaty na konto:

Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym Kawałek Nieba

31 1090 2835 0000 0001 2173 1374
Tytułem: 4651 pomoc dla Łukasza Jakubiec
Wpłaty zagraniczne
Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym Kawałek Nieba PL31109028350000000121731374
Swift code: WBKPPLPP
Title: 4651 Help for Lukasz Jakubiec
Przekaż 1,5% podatku
Numer KRS 0000382243
Cel szczegółowy 1,5% 4651 pomoc dla Łukasza Jakubiec
Łukaszowi można też pomóc poprzez wpłatę systemem elektronicznym:
PLN

Kawałek nieba jest w każdym uśmiechu,
W każdym życzliwym słowie,
I przyjaznym geście,
W każdym pomocnym czynie.
Kawałek raju jest w każdym sercu,
Które stanowi zbawienny port dla nieszczęśliwego.
W każdym domu z chlebem, winem i serdecznym ciepłem.
Bóg włożył swoją miłość w twoje ręce,
Jak klucz do raju.

Phil Bosmans

Podaruj Kawałek Nieba...