25 letni chłopak pełen życia, pasji, szalonych pomysłów i ambicji, mieszkał w Poznaniu, po zakończeniu przeze mnie szkoły, zabrał mnie do siebie, żeby było mi lepiej, żebym znalazła sobie dobrą prace i spokojnie mogła zacząć studia magisterskie. Wspólne mieszkanie, wspólne życie, obustronne wsparcie – tak było do dnia 31/07/2016. Tego dnia Kamil, mój brat, uległ wypadkowi, w wyniku którego doznał potężnego urazu czaszkowo – mózgowego.
Niedziela, rano przyjechał do Naszego rodzinnego domu policjant i powiedział nam, że Kamil miał wypadek, że jest cały poparzony, że nie są pewni czy to na pewno był Kamil, bo wszystkie jego dokumenty spłonęły w samochodzie i że musimy go zidentyfikować. Przerażenie i nadzieja że to ogromna pomyłka i że to wcale nie był Kamil, to jedyne co pamiętam. To jednak był Kamil, okazało się że nie był poparzony, że nie miał żadnych złamań, obrażenia były związane głównie z jego głową.
Głowa jak skorupka potłuczonego jajka, przetoka szyjno-jamista – operacja, z której mógł nie wrócić ale wrócił! Jest silny, zawsze taki był!
Podczas odstawiania sedacji, liczyłam na cud…
Miałam nadzieje, że obudzi się jak zwykle i zacznie się z nami śmiać i rozmawiać, niestety nie było tak ja chciałam…
Śpiączka, brak kontaktu-stwierdzony przez lekarzy, jednak my od początku wiedzieliśmy że Kamil nas słyszy i rozumie co do niego mówimy.
Prosto z OIOMu trafiliśmy do Zakładu Opiekuńczo Leczniczego, gdzie przebywaliśmy ponad rok, z dala od domu, cały czas na walizkach, z Kamilem codziennie była mama, ja przyjeżdżałam do nich kiedy tylko mogłam.
Po pewnym okresie czasu stwierdzono u Kamila minimalną świadomość, Kamil odpowiadał nam oczami, minimalnym ruchem lewego nadgarstka pokazywał nam że jest mu niewygodnie, gdy siedział. Mimo tego, że był to ZOL, nie obyło się bez wizyt w szpitalu. Clostridium, choroba którą dwukrotnie przeszedł Kamil, bardzo wyniszcza organizm ale On się nie poddawał cały czas dzielnie walczył mimo komplikacji.
15 listopada 2017 roku wróciliśmy do domu, po 13 miesiącach i 10 dniach w końcu wróciliśmy do domu!
Od tego czasu walczymy dzielnie wszyscy razem!
Codzienna rehabilitacja, praca z logopedą, najróżniejsze metody i sposoby, wszystko to żeby pomóc Kamilowi, chociaż w minimalny sposób, wrócić do nas. Wiąże się to jednak z ogromnymi kosztami, z którymi coraz ciężej jest nam się zmierzać…
Koszt tygodniowej rehabilitacji to ok. 600 złotych, miesięcznie sama rehabilitacja to ponad 2400 złotych, plus leki i środki pielęgnacyjne…
Dlatego chciałabym się zwrócić z prośbą do Ciebie.
Pomóż mi!
Pomóż mi zrobić wszystko, żeby mojemu bratu udało się do Nas wrócić!
Wesprzyj, udostępnij, przekaż znajomym, niech znajomi podają dalej!
Nikt nie dawał mu szans na to, że cokolwiek nam się uda.
Nikt nie kazał liczyć na zbyt wiele.
Ale my się nie poddajemy.
Walczymy, Kamil walczy.
A Ty możesz Nam w tym pomóc.
Pomóc Kamilowi można dokonując wpłaty na konto:
Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym Kawałek Nieba
31 1090 2835 0000 0001 2173 1374
1575 pomoc dla Kamila Wypychowskiego
Wpłaty zagraniczne – foreign payments to help Kamil:
PL31109028350000000121731374
WBKPPLPP
1575 Help for Kamil Wypychowski
Przekaż 1,5% podatku dla Kamila
0000382243
1575 pomoc dla Kamila Wypychowskiego
Kamilowi można też pomóc poprzez wpłatę systemem elektronicznym: