Nasze życie diametralnie zmieniło się w maju 2018 r. Od tej pory żyjemy w ciągłym strachu o zdrowie i życie naszego syna Kamila (8 lat). To miał być radosny i wyjątkowy okres dla niego, ponieważ razem ze swoją klasą przygotowywał się do przyjęcia pierwszej Komunii Św. Niestety los sprawił, że nie dane mu było przystąpić do tego Sakramentu w swojej parafii i razem ze swoimi kolegami z klasy. Pierwszą Komunię Św. przyjął w kaplicy szpitalnej w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie w trakcie I-szego cyklu chemioterapii.
Na naszego syna zaczaił się śmiertelny wróg- nowotwór złośliwy wątroby (hepatoblastoma), który w początkowym stadium nie daje żadnych oznak, tak też było w przypadku naszego syna. Kamil w naszych oczach był zdrowo rozwijającym się dzieckiem, bez żadnych objawów choroby, które dawałyby nam powody do niepokoju. Jednak w ostatnim czasie zauważyliśmy u niego apatię, spadek apetytu, czasem skarżył się na ból brzucha, który szybko mijał.
Już wtedy zaczęliśmy się niepokoić, ale kiedy pewnego dnia wstał rano do szkoły i powiedział nam, że ma zawroty głowy przeraziliśmy się. W tym samym dniu zrobiliśmy badanie krwi i udaliśmy się do lek. pediatry. Ten podczas badania wyczuł powiększoną wątrobę, dlatego od razu skierował nas do szpitala, gdzie wykonano szereg badań, pobrano biopsję i w przeciągu kilku dni diagnoza była pewna- nowotwór złośliwy. W pierwszych chwilach, kiedy usłyszeliśmy słowa lekarza, że to nowotwór nie mogliśmy się otrząsnąć. Przecież niecałe dwa lata temu robiliśmy mu usg brzucha i wszystko było w porządku. Dwa miesiące temu miał bilans ośmiolatka i lekarz też nic nie wybadał. To był dla nas szok i niedowierzanie. Od tej pory w naszym życiu ciągle towarzyszy strach i obawa o życie naszego dziecka, jednak staramy się to wszystko tłumić w sobie. Przede wszystkim nie pokazywać Kamilkowi naszej rozpaczy i dawać mu siłę oraz wsparcie na każdym kroku. Będziemy o niego walczyć, za każdą cenę- to jest nasz cel.
Jesteśmy dopiero na początku leczenia. Obecnie Kamilek poddawany jest kolejnym cyklom chemioterapii, których celem jest zmniejszenie guza, a w konsekwencji jego usunięcie. Po operacji czekają go kolejne cykle chemioterapii, mające za zadanie wyeliminowanie komórek nowotworowych. Nie wiemy, co nam przyniesie przyszłość, żyjemy w ciągłym strachu i wielkiej niewiadomej, czy wdrożone leczenie przyniesie jakieś rezultaty, czy guz się zmniejszy na tyle, aby mogło dojść do jego usunięcia. Lekarze nie wykluczają też przeszczepu wątroby.
W głębi serca wierzymy, że nasz syn z tego wyjdzie. Niestety zdajemy sobie sprawę z wydatków jakie nas czekają. Są to przede wszystkim duże koszty leczenia m.in. zakup drogich, nierefundowanych leków oraz suplementów diety, dlatego prosimy o pomoc w zebraniu środków na pokrycie tych kosztów. Dzięki Waszemu wsparciu finansowemu będzie miał szansę na pokonanie choroby, powrót do zdrowia i normalne, szczęśliwe życie. Prosimy także o modlitwę za Kamilka.
Z całego serca dziękujemy za każdą okazaną pomoc.
Rodzice Kamilka
Pomóc Kamilowi można dokonując wpłaty na konto:
Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym Kawałek Nieba
31 1090 2835 0000 0001 2173 1374
1634 pomoc dla Kamila Moskal
Wpłaty zagraniczne – foreign payments to help Kamil:
PL31109028350000000121731374
WBKPPLPP
1634 Help for Kamil Moskal
Przekaż 1,5% podatku dla Kamila
0000382243
1634 pomoc dla Kamila Moskal
Kamilowi można też pomóc poprzez wpłatę systemem elektronicznym: