Julia do grudnia 2025 roku była zdrowym dzieckiem, nigdy wcześniej nie leczyła się przewlekle.
13 grudnia trafiła do szpitala po omdleniu i złym samopoczuciu, gdzie zdiagnozowano białaczkę. Następnego dnia została przewieziona do Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Po biopsji szpiku rozpoznano ostrą białaczkę szpikową promielocytową.
W trakcie leczenia wystąpiło bardzo wiele ciężkich powikłań. Doszło do ostrej niewydolności nerek i konieczności całodobowych dializ. Pojawiły się masywne krwawienia z przewodu pokarmowego z towarzyszącym wstrząsem krwotocznym włącznie. W styczniu u córki nastąpiło nagłe zatrzymanie krążenia, po którym trafiła na OIOM. Rozpoznano zespół wydłużonego QT.
Organizm Julii bardzo źle reaguje na leczenie i chemioterapię. Po jednym z podań doszło do ciężkiego poparzenia gardła, jamy ustnej i ust czwartego stopnia. Julia przez kilka tygodni nie była w stanie połykać własnej śliny, nie mogła mówić, konieczne było żywienie pozajelitowe. Lekarze podkreślają, że jest to bardzo trudny i nietypowy przypadek.
Dodatkowo zastosowana chemioterapia doprowadziła do trwałego uszkodzenia słuchu Julii — córka całkowicie utraciła słuch w lewym uchu, a słuch w prawym uchu jest obniżony.
Ze względu na bardzo ciężkie, zagrażające życiu powikłania oraz toksyczną reakcję organizmu na leczenie, po konsultacji z koordynatorem krajowym podjęto decyzję o zakończeniu i odstawieniu dalszej chemioterapii oraz leczenia przeciw białaczkowego.
Ostatnie wyniki biopsji wykazały remisję choroby, jednak córka nadal potrzebuje dalszego leczenia, jest dializowana oraz pozostaje pod stałą opieką specjalistów z zakresu onkologii, nefrologii, kardiologii i laryngologii, a także dalszej diagnostyki.
Przekaż 1,5% podatku