Przekaż 1% podatku na pomoc dzieciom
KRS 0000382243

JESTEM TATĄ… CHCĘ BYĆ… DLA NICH…

JESTEM TATĄ… CHCĘ BYĆ… DLA NICH…

Grzegorz1

 

Z bólem serca piszemy te słowa – Grzegorz przegrał walkę z rakiem.  Pozostanie na zawsze w naszych sercach i myślach. Dziękujemy wszystkim którzy mu pomogli.

Historia Grzegorza:

Czy można kupić czas? Jest wiele spraw, na które nie znajdujesz chwili i myślisz: „nie dziś, przecież jutro też jest dzień”. A jeśli jutra już nie ma? Jeśli to ostatni mecz z synkiem w piłkę, ostatnie wyjście na lody, ostatnia zakupiona dla niego zabawka…. Serce ściska się z bólu, bo chcę z nimi być zawsze, chcę patrzeć jak dorastają, ale wiem, że to nie ode mnie zależy … Cierpię na NOWOTWÓR TRZUSTKI OBECNIE Z PRZERZUTAMI DO WĄTROBY…

Mam na imię Grzegorz i skończyłem 40 lat. Jestem mężem i tatą dwóch synków – Kubusia i Bartka i to największe szczęście, jakie mnie w życiu spotkało. Wiek 10 lat to już dużo, aby rozumieć sytuację. Ostatnio synek przytula mnie tak bardzo mocno, jakby nie chciał mnie puścić, czuję że się boi i mówię, że wszystko będzie dobrze, że jestem i nigdzie się nie wybieram, ale w duchu ledwo powstrzymuję łzy, aby ich nie zobaczył, bo wiem, że moja walka jest bardzo trudna…

W czerwcu 2015 zaczął mnie silnie boleć brzuch. No cóż. Pewnie to nerwy dają o sobie znać. Nasi synowie przyszli na świat w 28 tygodniu ciąży. Wraz z żoną Jolą przeszliśmy koszmar sepsy, retinopatii wcześniaczej i niewydolności wątroby u naszych dzieci. Życie maleńkiego Kubusia i Bartka przez kilka miesięcy było zagrożone. Dla nas to była najtrudniejsza i najbardziej bolesna walka i kiedy po 3 miesiącach wreszcie wszyscy byliśmy w domu, czuliśmy, że najgorsze za nami, że już trudniej być nie może… Ale los chciał inaczej… Stres egzystencji nie oszczędza nikogo, więcpoczątkowo to właśnie stresem tłumaczyłem swoje dolegliwości. Jednak gdy schudłem w ciągu miesiąca 12 kg, uznałem, że może czas na wizytę Grzegorz2u specjalisty. Gastrolog po licznych badaniach nie zauważył niczego niepokojącego – gastroskopia książkowa, wyniki badań laboratoryjnych krwi również. Chirurg skierował mnie na tomografię. Dnia 15 lipca 2015 nie zapomnę nigdy w życiu – nasz Świat w jednej chwili się dla nas zatrzymał… Wyniki nie pozostawiały miejsca na złudzenia – RAK TRZUSTKI ZE ZMIANAMI PRZERZUTOWYMI DO WĄTROBY! Nowotwór zamieszkał już w ogonie i trzonie trzustki…
Oboje z Jolą wiedzieliśmy, że właśnie rak trzustki to jeden z najtrudniej uleczalnych nowotworów. Niemal natychmiast wdrożono chemioterapię. Znoszę ją bardzo źle, ale nie poddaję się, mam dla kogo żyć i wiem, że muszę walczyć dla nich z całych sił…

Oboje z żoną nie ustawaliśmy w poszukiwaniach sposobu na walkę o moje życie, bo przecież jestem tatą, muszę być z nimi … I znaleźliśmy szansę – jest to NANO – KNIFE. 21 sierpnia 2015 zostałem ostatecznie zakwalifikowany do tego zabiegu przy założeniu jednoczesnej ablacji zmian na wątrobie.
Nano – Knife to nowoczesna, małoinwazyjna metoda niszczenia komórek nowotworowych za pomocą prądu o wysokim napięciu. Aparatura Nanoknife oddziałuje prądem elektrycznym w postaci mikrosekundowych impulsów wysokiego napięcia na chore tkanki. Tę metodę leczenia nowotworów trzustki stosuje się już w Polsce! W państwowych placówkach. Także w naszym rodzinnym Krakowie. Czego chcieć więcej? I tu nastąpił brutalny powrót do rzeczywistości – ta terapia nie jest refundowana przez NFZ… Koszt szansy na moje życie wynosi ok. 70.000 zł, których nie mamy… a jakby tego było mało czasu jest też bardzo niewiele – zabieg musi być przeprowadzony do 20 września 2015! Dzięki pomocy zabieg się odbył i czeka mnie jeszcze termoablacja wątroby.

Czyli jednak można kupić czas, tylko potrzeba wielu dobrych serc, które w tym pomogą – wtedy dostanę dar czasu życia z rodziną, cudowne chwile codzienności, które tak doceniam każdego dnia: pocałunek dziecka, opowieści co było dziś w szkole, chwilę ulotne i tak wspaniałe…
Wiem, że mam 40 lat i nie jestem maleńkim, bezbronnym dzieckiem, które walczy o życie. Ale bardzo chcę żyć, bo mam dla kogo. Kubusia, Bartka i moją żonę Jolę kocham całym sercem i chcę dać im z siebie wszystko, co mogę. Marzę, aby zobaczyć jak moi synkowie dorastają, chcę kibicować im jak grają w piłkę w szkolnej drużynie, chcę poznać ich pierwsze miłości, wspierać w drodze ku dorosłości…. Wiem, że moje dzieci najbardziej ze wszystkiego na Świecie chciałyby nie stracić taty, a ja chcę po prostu być… dla nich…

 

Podaruj Kawałek Nieba...
Share This

Like Us On Facebook