Przekaż 1% podatku na pomoc dzieciom
KRS 0000382243

ABY POKONAĆ RAKA I NIE CZUĆ LĘKU O TO, CZY DOŻYJĘ MOMENTU, W KTÓRYM CÓRECZKA BĘDZIE MOGŁA MNIE ZAPAMIĘTAĆ…

ABY POKONAĆ RAKA I NIE CZUĆ LĘKU O TO, CZY DOŻYJĘ MOMENTU, W KTÓRYM CÓRECZKA BĘDZIE MOGŁA MNIE ZAPAMIĘTAĆ…

 

 

Nie ma takich słów, które wyrażą ból tego co się stało: mimo długiej walki Doroty odeszła. Pozostanie na zawsze w serach tych, którzy ją tak bardzo kochają. Dziękujemy wszystkim za pomoc w jej leczeniu. Dzięki Wam była dłużej razem z ukochaną córeczką i mężem.

Historia Doroty:

Pierwsze urodziny naszej długo wyczekiwanej córeczki, świętowane w marcu 2017 roku, były ostatnim beztroskim i radosnym dniem w naszej rodzinie. Kilka dni później odkryłam guzek w prawej piersi, który pomimo zapewnień lekarzy, że nie jest niczym groźnym, okazał się być złośliwym typem raka (nowotwór piersi potrójnie ujemny). Wycięcie guzka to był tylko początek koszmarnego czasu – kolejne diagnozy lekarskie, sprzeczne wyniki badań, poczucie ulgi po wycięciu węzłów chłonnych a później po mastektomii piersi i ponowne załamania, gdy się okazywało, że leczenie nie przyniosło efektów i są przerzuty, ostatnio również na kości i do wątroby.

Drugi i trzeci rok życia naszej córeczki – zazwyczaj jeden z piękniejszych okresów macierzyństwa, kiedy to małe dziecko rozwija się każdego dnia, poznaje świat i uczy nowych rzeczy – dla mnie był czasem w dużej mierze spędzonym w szpitalach, w drodze pomiędzy kolejnymi lekarzami, czasem otępienia od leków przeciwbólowych i fatalnego samopoczucia po przyjmowaniu chemioterapii. I – co jest najbardziej dotkliwe – czasem lęku o to, czy dożyję do momentu, w którym moja córka będzie mogła mnie zapamiętać.

Wiem, że nie da się odrobić straconego czasu, ale nadal walczę bo chcę się cieszyć macierzyństwem i dorastaniem swojej córki. Odzyskałam nadzieję uzupełniając tradycyjną chemioterapię nowatorską metodą, zwaną immunoterapią. Efekty są bardzo dobre i wierzę, że mogę wyzdrowieć. Do tego potrzebna jest mi jednak pomoc innych ludzi. Koszty leczenia są bardzo wysokie (średnio 15 000 zł miesięcznie). Wynika to z tego, że lekarstwa, które przynoszą najlepsze efekty, nie są refundowane. Do tego dochodzą koszty wizyt lekarskich, konsultacji i zabiegów medycznych. Aktualnie w naszej rodzinie pracuje tylko mój mąż, który nie jest w stanie podjąć dodatkowego zatrudnienia ze względu na konieczność opieki i nad naszą córeczką i nade mną. Wiemy, że sami nie poradzimy sobie z walką z chorobą, dlatego też będziemy wdzięczni za pomoc.

 

Podaruj Kawałek Nieba...
Share This

Like Us On Facebook