
Zawsze myślałam, że RAK to nie jest chorobą, która będzie kiedykolwiek mnie dotyczyć. 55 lat życia, 27 lat szczęśliwego małżeństwa, rodzina i praca od 36 lat w tej samej branży. Owszem – słyszałam o chorobie, bo dotykała czasem kogoś, kogo znałam. W sumie w mediach też często słyszałam różne informacje, w tym apele o pomoc finansową w walce z rakiem. Ale nigdy w najgorszym nawet koszmarze sennym nie myślałam, że stanę po tej stronie – jako osoba chora błagająca o pomoc w ratowaniu życia, bo dziś największą przeszkodą w walce jaką toczę z RAKIEM od stycznia są pieniądze.
Dziś już wiem, że moja „przygoda” z tą straszliwą chorobą zaczęła się typowo. Od żółtaczki mechanicznej, która zaczęła się 27 stycznia 2017. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, ze to dopiero początek. Najpierw TK i pierwsze z najgorszych słów jakie w życiu usłyszałam – guz pęcherzyka żółciowego. Potem wszystko potoczyło się jak w straszliwym kalejdoskopie – protezowanie dróg żółciowych w Kielcach i przeniesienie do szpitala w Warszawie w celu operacji chirurgicznej usunięcia guza.
W dniu Święta Kobiet usunięto mi pęcherzyk żółciowy, część przewodów żółciowych oraz część wątroby, na która naciekał guz. Badanie histopatologiczne potwierdziło, że mój rak jest złośliwy. Wróciłam do Kielc, by w tamtejszym CO podjąć dalszą walkę – leczenie onkologiczne. Cykl za cyklem przeplatane z badaniami. I wiara. Bo przecież 55 lat to siła wieku, pracowałam ciężko i nigdy na nic się nie uskarżałam. Ale byłam cierpliwa w wierze, że moja walka ma sens, że znoszę wszystko by być wkrótce zdrową. Radioterapia i jej skutki, ropień w przestrzeni pooperacyjnej mnie nie złamały. Bolało, ale musiałam wytrzymać. Bo to była niewielka cena za życie.
Nie doceniłam mojego przeciwnika. Guz odrósł w miejscu nieresekcyjnym.
Idą święta. Jedne z najpiękniejszych. Rodzinne, pełne wzruszeń i magicznej atmosfery. Tak bardzo proszę Was o to, żeby nie były moimi ostatnimi w życiu… Te święta to dobro – błagam, jeśli możecie – podzielcie się tym dobrem ze mną podarowując mi najmniejszy grosz na wykupienie się RAKOWI…
Pomóc Bożenie można dokonując wpłaty na konto:
Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym Kawałek Nieba
31 1090 2835 0000 0001 2173 1374
1221 pomoc dla Bożeny Sukiennik
Wpłaty zagraniczne – foreign payments to help Bozena:
PL31109028350000000121731374
WBKPPLPP
1221 Help for Bozena Sukiennik”
Przekaż 1,5% podatku dla Bożeny
0000382243
1221 pomoc dla Bożeny Sukiennik
Bożenie można też pomóc poprzez wpłatę systemem elektronicznym: