
Nie ma takich słów, które wyrażą ból tego co się stało: mimo długiej walki Bogusia odeszła. Pozostanie na zawsze w sercach tych, którzy ją tak bardzo kochają. Dziękujemy wszystkim za pomoc w jej leczeniu. Dzięki Wam była dłużej razem z ukochaną rodziną.
Historia Bogusi
Mam na imię Bogusia, mam 37 lat, jestem matka trójki dzieci: Ania 7 lat (nie będę widzieć jej pierwszego dnia w szkole), Maciuś 5 lat, najmłodsza córka urodziła się 4 miesiące temu…..
Trzy dni po ogromnej radości witania jej na świecie, dowiedziałam się, że bóle głowy, na które cierpiałam w czasie ciąży powodowane były guzem mózgu- wyściółczakiem (ependymona) w rdzeniu przedłużonym, z racji swojej lokalizacji określanym jako nieoperacyjny. Ten wyrok zburzył wszystko to co budowałam przez ostanie lata.
Po wielu konsultacjach lekarze jednak podjęli się tej trudnej operacji. W wyniku pooperacyjnych komplikacji 2 tygodnie walczyłam o życie będąc w śpiączce, przez długie tygodnie powoli odzyskiwałam i stabilizowałam podstawowe funkcje organizmu, potem świadomość, a całkiem niedawno mowę i stopniowo pamięć. Jestem doskonale świadoma tego, co się dzieje dookoła, ale jestem więźniem własnego ciała, nie mogę się poruszać. Czuję tylko ból całego ciała. Aby zwiększyć swoją sprawność i podjąć dalszą walkę z chorobą wymagam kosztownej rehabilitacji ruchowej w specjalistycznym ośrodku, po niej będę mogła wrócić do domu i dzieci.