Ratujcie naszego synka! walczy z nowotworem o życie!

Nie ma takich słów które mogłyby wyrazić ból po stracie ukochanego dziecka. Antoś odszedł… Pozostanie na zawsze w sercach tych, którzy tak bardzo go kochają i w chwilach spędzonych razem, które nigdy nie zostaną odebrane…

Historia Antosia:

Nasza historia zaczęła się dość niepozornie – od wymiotów, ale wtedy myśleliśmy, że Antosia dopadła grypa jelitowa. Tak również sądzili lekarze. Niestety, po kilku dniach nie było lepiej. Pojechaliśmy do szpitala w Kielcach i tam pojawiły się pierwsze podejrzenia o nowotworze. Wyniki badań były złe, podczas tomografu lekarze znaleźli guza w główce Antosia! Z Kielc przetransportowano nas do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Zrobiono biopsję i pozostałe badania okazało  się, że to rzadki nowotwór złośliwy. Niestety, w przypadku Antosia rozlany na cały kręgosłup. Po 6 miesięcznym leczeniu chemioterapii  niestety Leczenie nie przyniosło efektów! Usłyszałam, że mam żegnać się z synkiem! Nie mogę i nie chcę tego zaakceptować! Jak mam spojrzeć Antosiowi w oczy i powiedzieć mu, że nie ma nadziei, że to koniec? Mój mały syneczek przeszedł tak wiele…

Antoś  bardzo zaskakuje nas swoją determinacją – stara się chodzić, je, a w oczach ma jedno pragnienie: „Mamusiu, walcz ja chcę żyć” . Moje serce podpowiada i to co widzę każdego dnia jak Antoś rozwija się że Antoś ma szansę na życie. Podjęliśmy bardzo trudną decyzję. W ostatnim czasie konsultowaliśmy się ze szpitalami za granicą. Szpital w Barcelonie jest gotowy nas przyjąć i podjąć się leczenia Antosia. Dla naszego maluszka zrobimy wszystko, wszystko, co będzie potrzebne, by żył!

Jedyną przeszkodą są pieniądze, które będą nam teraz bardziej potrzebne niż kiedykolwiek wcześniej! Czekamy na wycenę, ale już wiemy, że koszty będą ogromne.

Proszę, jeśli ktoś może pomóc, jeśli jest jakakolwiek nadzieja – ratujcie mojego synka! Nie wyobrażam sobie życia bez niego, a on chce tu być, chce walczyć! Muszę go uratować!