DIAGNOZA NOWOTWORU

Wszystko zaczęło się we wrześniu 2025 roku. Po rutynowych badaniach krwi lekarz rodzinny zauważył u mnie znacznie podwyższone wyniki wątrobowe i skierował mnie na pilne USG jamy brzusznej. Badanie odbyło się 4 września. Już w jego trakcie lekarz powiedział mi, że muszę natychmiast zgłosić się po kartę DILO i udać się do centrum onkologii.
Droga do postawienia diagnozy była bardzo długa i wyczerpująca – trwała ponad trzy miesiące. Był to czas ogromnej niepewności, bólu i strachu.
Początkowo wszystko przebiegało bardzo sprawnie. W krótkim czasie wykonano mi rezonans magnetyczny jamy brzusznej i miednicy, RTG klatki piersiowej oraz liczne badania krwi. W opisie rezonansu wielokrotnie pojawiało się słowo „META”, oznaczające przerzuty. Wiedziałem już, że choroba jest rozsiana , ale nikt nie potrafił powiedzieć, z jakim nowotworem się mierzę.
24 września wykonano mi pierwszą biopsję cienkoigłową wątroby . Niestety okazało się, że materiał został źle pobrany i badanie nie dało żadnej odpowiedzi. Tydzień później otrzymałem potwierdzenie, że biopsja była niediagnostyczna.
5 października przeszedłem laparoskopię zwiadowczą, podczas której usunięto cały guzek z wątroby. Od tego momentu mój stan z dnia na dzień się pogarszał. Słabłem, bardzo schudłem, a bóle były tak silne, że konieczne było włączenie leków opioidowych. Po miesiącu oczekiwania otrzymałem kolejny cios – wynik ponownie nie przyniósł diagnozy.
Wiedząc, że czas działa na moją niekorzyść, pojechałem do Instytutu Onkologii w Warszawie. Wykonano tam kolejne badania: kolonoskopię, markery nowotworowe, tomografię klatki piersiowej, jamy brzusznej i miednicy oraz zaplanowano biopsję gruboigłową pod kontrolą TK. W międzyczasie zdiagnozowano u mnie dnę moczanową, a lekarze zaczęli podejrzewać chłoniaka. Usłyszałem, że z dużym prawdopodobieństwem właśnie z tą chorobą się mierzę, dlatego skierowano mnie na oddział hematologii.
10 grudnia trafiłem na oddział hematologii w Toruniu w bardzo ciężkim stanie. Moje wyniki były dramatyczne, a stan kliniczny – skrajnie zły. Wyniku biopsji wciąż nie było. Aby ratować mi życie, lekarz zdecydował się na leczenie empiryczne – wykonał biopsję szpiku kostnego i podał chemioterapię, by kupić czas.
12 grudnia nadszedł przełom. Otrzymałem ostateczną diagnozę: ziarnica złośliwa – chłoniak z grupy B (THRLBCL/NLPHL) . Następnego dnia natychmiast rozpoczęto celowaną immunochemioterapię. Mój stan zaczął się poprawiać. Dosłownie w ostatniej chwili udało się uratować mi życie. Obecnie jestem w stanie stabilnym.
Przede mną jednak długie i trudne leczenie . Terapia będzie odbywać się co 3 tygodnie i wiąże się z częstymi pobytami w szpitalu, kosztownymi lekami oraz dojazdami.
Dlatego z całego serca proszę o wsparcie. Każda pomoc daje mi realną szansę na dalszą walkę, leczenie i powrót do zdrowia. Dziękuję za każdą wpłatę, udostępnienie i dobre słowo.
Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym Kawałek Nieba
31 1090 2835 0000 0001 2173 1374
Przekaż 1,5% podatku

