
Nie ma takich słów, które wyrażą ból tego co się stało: mimo długiej walki Adam odszedł. Pozostanie na zawsze w sercach tych, którzy go tak bardzo kochają
Historia Adama:
Pan Adam lat 58, jest bardzo chory, niezdolny do samodzielnej egzystencji. Po śmierci żony, która zmarła nagle w wieku 48 lat cztery lata temu, doznał załamania. Wcześniej dająca znać o sobie choroba szybko się ujawniła. Ma nowotwór płuc i krtani. Po kilku chemioterapiach i naświetleniach bardzo osłabiło się serce. Ma jeszcze inne współistniejące choroby. W ubiegłym roku w kwietniu kilka dni był w śpiączce, pod respiratorem. Nie dawano szans życia, ale przeżył. Dość często traci przytomność, często w ciągu dnia używa koncentratora z tlenem. W razie braku prądu lub przy koniecznej, krótkotrwałej podróży używa podręcznej butli z tlenem.
Dość często jest hospitalizowany, wymaga medycznej pomocy. Potrzeba, aby zawsze ktoś był w domu. Ma małą rentę chorobową.
Grunt, który posiada, nie jest zdolny uprawiać. Mieszka w bardzo trudnych warunkach. 