CHOROBA KTÓRA ODBIERA MI ODDECH I ŻYCIE

Ciężko nawet uwierzyć, że coś może tak sprawnego człowieka usunąć nagle z życia. Chodziłam po górach, pływałam, jeździłam na rowerze, kochałam las i naturę. Wszędzie było Mnie pełno.  Opiekowałam się schorowaną mamą. Ratowałam zwierzaki, miałam ogródek ze swoimi owocami i warzywami i nagle odcięło Mnie od wszystkiego.  Wszystko zostało w tyle, nie mam siły zająć się sobą a co dopiero dokończyć to co robiłam.

POCHP i włóknienie płuc, gruźlica o której nie miałam pojęcia, doszły też kłopoty z sercem  – wszystko zaczęło się na początku pandemii, nagle. Od 2022 choroba mocno przyspieszyła zabierając ze mnie życie.

Przeraża Mnie że nie mogę nikomu pomóc w niczym, że sama wymagam stałej opieki. Dwa razy ratownicy cudem odratowali Mnie, saturacja wynosiła 48. Nikomu nie życzę aby musiał przekonać się jak to jest mieć świadomość i nie mieć możliwości oddychać. Miałam wiele szczęścia bo nie byłam sama w domu, inaczej już nie byłoby Mnie. Jednak okazało się że to nie koniec tego co zaplanowano dla Naszej rodziny. Moja mama któregoś dnia nagle odeszła. Najcudowniejsza, kochająca, bezkonfliktowa, najlepsza pod słońcem istota.

Słabnę coraz bardziej i gdyby nie bliscy i te kochane czworonogi nie miałabym już wogóle siły i chęci do tej nierównej walki. Nikomu nie życzę takiej choroby. Zabiera oddech, siły, każdy dzień to kolejna walka o oddychanie. Niby jeszcze młoda a wrak człowieka. Każdy dzień jest taki sam a jedyne co robię to siedzę bo brak jest sił nawet na proste zajęcia w miejscu. Od kilku miesięcy nie wychodzę z domu. Schudłam, trudności z oddychaniem powodują że ciężko jest zjeść posiłek, a nawet napić się. Kiedyś nie potrafiłabym sobie wyobrazić takiej sytuacji. Zawsze byłam zaradna, samodzielna a teraz umycie rąk to wyzwanie. Doba to ciągła walka o oddech. Coś co kiedyś było codziennością – kąpiel, uczesanie włosów, ubranie się teraz jest nieosiągalne. I na to wszystko muszą patrzeć moi bliscy, widzę strach w ich oczach, przerażenie synów i naprawdę nie mam już siły dalej żyć. Kocham ich bardzo i chciałabym spędzić z bliskimi jeszcze wiele lat, ale ja już nie mam sił na oddychanie, życie.

Leki nie dają efektów. Jedyną nadzieją jest stosowane już od dawna z dobrymi efektami leczenie komórkami macierzystymi, bez skutków ubocznych. Niestety w Polsce, mimo że mamy bdb lekarzy i banki komórek to znalezienie lekarza chętnego do poprowadzenia leczenia jest niemożliwe, próbowałam ale zbyt duża biurokracja zniechęca lekarzy. Wiele zagranicznych klinik oferuje takie leczenie ale koszt dla mnie jest ogromny i nieosiągalne jest samodzielne sfinansowanie takiego leczenia. Nie wolno Mi z tak chorymi płucami wsiadać do samolotu, pozostaje tylko jazda autem. Błagam pomóżcie opłacić leczenie, zostało mi niewiele czasu. Takie leczenie oferowane jest przez wiele klinik w Europie. Może macie taką moc aby znaleźć takie w Polsce lub bliższych krajach. Koszt jest różny, zazwyczaj około 18-24 000 Euro. Błagam pomóżcie, nie potrafię znieść więcej bólu i niemocy, brak mi już chęci do życia, które tak bardzo kochałam. Jeśli mogłabym o czymś dla siebie marzyć to marzę o tym aby mieć więcej czasu na życie z bliskimi, aby wyjść na spacer, odwiedzić na cmentarzu mamusię, zobaczyć morze i góry, oddychać. 

Pomóc można dokonując wpłaty na konto:

Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym Kawałek Nieba

31 1090 2835 0000 0001 2173 1374

Tytułem:
4675 pomoc dla Iwony Alabrudzińskiej

Wpłaty zagraniczne

Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym Kawałek Nieba
PL31109028350000000121731374

Swift code:
WBKPPLPP
Title:
4675 Help for Iwona Alabrudzinska

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS
0000382243
Cel szczegółowy 1,5%
4675 pomoc dla Iwony Alabrudzińskiej

Można też pomóc poprzez wpłatę systemem elektronicznym:



PLN

Udostępnij: