Misja ocalić życie Marice

Nie ma takich słów które mogłyby wyrazić ból po stracie ukochanego dziecka. Marika odeszła… Pozostanie na zawsze w sercach tych, którzy tak bardzo ją kochają i w chwilach spędzonych razem, które nigdy nie zostaną odebrane…
Historia Mariki:

Mam 15 lat i jak inne nastolatki chodzę do szkoły. Dla mnie to bardzo ważne bo tylko w taki sposób mogę uwolnić się od piętnujących mnie i moją rodzinę stereotypów. Mam na imię Mindra Marica, jestem Romką, mieszkam w Gdańsku…

tym razem wypadło na mnie… NOWOTWÓR ZŁOŚLIWY TARCZYCY. Dla mnie, moich rodziców i  6 rodzeństwa taka diagnoza to WYROK. Przeszłam już leczenie chirurgiczne, stosuję hormonalną terapię substytucyjną lecz powodzenie w dalszym leczeniu jest zależne od kosztownych wyjazdów do Gliwic, na terapię jodem radioaktywnym, na co nie stać moich rodziców. Dla nas LICZY SIĘ KAŻDA ZŁOTÓWKA, która pozwoli mi na wyzdrowienie i spełnienie marzeń  o dalszej nauce, a w przyszłości pracy….takiej innej… nie tej przypisanej  cyganom.