
Nasza walka z rakiem zaczęła się niewinnie, koniec kwietnia 2017 pierwsza wizyta u lekarza rodzinnego z temperaturą 39, bez żadnych objawów. Usłyszałam, że to przeziębienie, przepisany tylko syropek na gorączkę. Po upływie 2 tygodni od wizyty u lekarza temperatura utrzymywała się pomiędzy 37.0 a 37.5, a potem wzrosła do 38. Córeczka nie miała apetytu, była blada, osłabiona. Druga wizyta to zapalenie gardła, antybiotyk, po 2 dawkach wszystko było ok. I na nowo 2 tygodnie później 3 wizyta u lekarza rodzinnego: temperatura 38,5, buzia i szyja opuchnięta (węzły chłonne szyi powiększone), brzuch powiększony. Lekarz rodzinny przepisał kolejne dawki antybiotyku bez żadnych badań.
Na drugi dzień zabrałam córkę na badania do szpitala i tam po 15 min miałam wyniki. Pani doktor która nas przyjęła przyszła i powiedziała mi ze podejrzewa białaczkę i musi nas wysłać do Krakowa na diagnostykę.
10 czerwca 2017 roku trafiliśmy na oddział hematologii w Krakowie, gdzie po serii badan, usg, miała pierwsze biopsje, punkcje i 13 czerwca usłyszeliśmy diagnozę OSTRA BIAŁACZKA LIMFOBLASTYCZNA.
Jest to dla nas cios, pierwsze dni na oddziale były straszne, nie wiedzieliśmy co nas tak naprawdę czeka. W pierwszych dniach Asia dostała dużo różnych lekarstw. które pomogły. W ciągu tygodnia było widać poprawę. Asia pierwsze dawki chemioterapii przespała, przechodziła je bez żadnych skutków ubocznych (nie wymiotowała, nie gorączkowała). W 15 dobie kolejna biopsja i złe wieści :blastów 34% w szpiku. Zakwalifikowano nas do grupy wysokiego ryzyka, 2 tygodnie intensywnego leczenia, chemioterapię dostawała prawie codziennie i 33 doba leczenia kolejna biopsja i wynik 2% blastów, chemia działa i idziemy dalej z leczeniem.
Przy kolejnych chemiach zaczęły się schody: pierwsze spadki, złapała
zapalenie płuc, próby wątrobowe podwyższone, brak apetytu, wymioty, złe samopoczucie. 1 sierpnia uzyskana remisja i pierwszy bolesny zastrzyk podskórny z Neupogenu na wzrost leukocytów, radość rozpaliła nasze serca, ale tez żal ze bolesny zastrzyk musiała przeżyć, byśmy poszli dalej z leczeniem.
Dziś mamy 7 i pół miesiąca leczenia za nami a jeszcze długa droga przed nami. Asia ma siostrę 4 letnia która obecnie wychowuje babcia, ja jako matka zrezygnowałam z pracy, by być przy niej w szpitalu i wspierać ja w walce, a przy tym zostawiłam druga córkę, która bardzo szybko musiała dorosnąć.
Długa i ciężka droga przed nami jeszcze, ale wiem ze dzięki ludziom dobrego serca uda nam się zapewnić Asi dalsze leczenie tu bądź zagranicą.
Pomóc Asi można dokonując wpłaty na konto:
Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym Kawałek Nieba
31 1090 2835 0000 0001 2173 1374
1369 pomoc dla Asi Urbaniec
Wpłaty zagraniczne
PL31109028350000000121731374
WBKPPLPP
1369 Help for Asia Urbaniec
Przekaż 1,5% podatku dla Asi
0000382243
1369 pomoc dla Asi Urbaniec
Asi można też pomóc poprzez wpłatę systemem elektronicznym: