Maja ma 9,5 lat. Do niedawna była wesołą, uśmiechniętą „ łobuziarą”. Zawsze pierwsza – na basenie, na rowerze, w górach, chłonęła świat z radosnym błyskiem w oczach. Świetna uczennica, gra na flecie poprzecznym, łącząc naukę w dwóch szkołach.
Wszystko skończyło się w 2015 roku. Mój mąż zachorował na raka żołądka, dzielnie walczyliśmy całą rodziną, ale wygrała choroba i w czerwcu 2016 roku musieliśmy się rozstać. Dzieci ( Filip, Michasia i Maja ) były bardzo dzielne.
Po kilku miesiącach zaczęłam organizować nasze życie od nowa i wtedy spadł kolejny cios. Zaczęło się od banalnego bólu nogi . Lekarze tłumaczyli to stłuczeniem, zdjęcie rtg nic nie wykazało. Ból pojawiał się i znikał, a Maja dalej biegała i bawiła się.
Nagle, dokładnie 3 maja 2017 roku rano, zbudziła się z płaczem i bólem prawej łydki. Nie mogła chodzić. Na wózku pojechaliśmy do szpitala. A potem było już coraz gorzej , kolejne badania , brak przyczyny, aż pojawiło się porażenie
nerwu strzałkowego i charakterystyczne opadanie stopy.
Wreszcie po USG jamy brzusznej i rezonansie magnetycznym okazało się , że po prawej stronie kręgosłupa w okolicy L4 – S1 znajduje się guz i to on uciska ważne nerwy i naczynia , dając takie objawy.
Błyskawicznie trafiliśmy na oddział onkologii dziecięcej w Katowicach, gdzie wykonano biopsję.
Dokładnie rok po śmierci męża dowiedziałam się jak nazywa się potwór, z którym przyjdzie nam walczyć – Sarcoma Ewing. Złośliwy mięsak wychodzący z kości kręgosłupa.
Nie potrafię opisać pierwszych dni, wiem tylko ,że nie patrzyłam Mai w oczy. Nie chciałam, by zobaczyła w nich moją rozpacz i przerażenie.
Później nadeszła pora rozpoczęcia terapii . Pierwszy kurs bardzo silnej chemii moja maleńka, bezbronna córeczka otrzymała jako „ prezent” na Dzień Dziecka. Zniosła to dzielnie, choć wspomnienia z okresu choroby taty , zaczęły ją prześladować.
Potem pożegnanie ze wspaniałymi, długimi włosami. Nie rozumiała, czemu nie może chodzić do ukochanej szkoły , spotykać się z koleżankami.
Kolejne cykle wyniszczają jej kochane ciałko , powikłania, spadki wyników. Maja nie narzeka , walczy i nie poddaje się, choć uśmiech na jej buzi gości coraz rzadziej i coraz słabszy.
Osiągnęłyśmy sukces, po 6 cyklach chemii indukcyjnej nowotwór uległ bardzo dużej regresji , wycofał się z kanału kręgowego i kręgu . Nie ma żadnych przerzutów.
Pomóc Mai można dokonując wpłaty na konto:
Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym Kawałek Nieba
31 1090 2835 0000 0001 2173 1374
1143 pomoc dla Mai Żarnowieckiej
Wpłaty zagraniczne – foreign payments to help Maja:
PL31109028350000000121731374
WBKPPLPP
1143 Help for Maja Zarnowiecka
Przekaż 1,5% podatku dla Mai
0000382243
1143 pomoc dla Mai Żarnowieckiej
Mai można też pomóc poprzez wpłatę systemem elektronicznym:


