ABY POKONAĆ NOWOTWÓR DLA MOICH KOCHANYCH DZIECI

W lutym byliśmy z rodziną na wakacjach na Malcie, chodziliśmy na wycieczki, lekko bolały mnie plecy. Po powrocie źle się czułam, myślałam, że to nerwobóle, ale zbierała mi się woda w brzuchu i, jak się okazało, również w osierdziu i opłucnej. Miałam odbarczoną wodę z osierdzia, co przyniosło mi ogromną ulgę, ale okazało się, że to dopiero początek.
Po tym ból pleców był dużo silniejszy, a tomografia wykazała, że mam złamany kręgosłup w odcinku piersiowym i liczne zmiany przerzutowe na kręgosłupie.
Zaczęło się poszukiwanie źródła, ale diagnoza okazała się bardzo trudna. Ostatecznie zrobiono mi operację na kręgosłup, stabilizującą złamane kręgi i pobrano próbki do biopsji. 
W międzyczasie guzy urosły i spowodowały porażenie nóg. Zostałam przykuta do łóżka. A diagnoza okazała się bardzo trudna. Mięsak – Angiosarcoma, nieuleczalny złośliwy nowotwór naczyń krwionośnych.
Mimo mojego bardzo ciężkiego stanu, postępującego paraliżu, koszmarnego bólu starałam się myśleć optymistycznie. Mam dwójkę cudownych dzieci, 10-letnią Helenkę i 8-letniego Rysia, mam dla kogo żyć i chcę żyć. Wiara, rodzina, ogromne wsparcie bliskich, to dawało mi siłę.
Zastosowana radioterapia i chemioterapia działają, mój stan się poprawia, jestem obecnie w domu, rehabilituję się, żeby odzyskać sprawność. Nie poddaję się, mimo że słyszałam od lekarzy, że mogę już nie chodzić. Dla Boga nie ma nic niemożliwego i tego się trzymam. Codziennie myślę pozytywnie. Każdy dzień jest dla mnie CUDEM. 
Jestem pod opieką lekarza i pielęgniarki w ramach hospicjum domowego. Z hospicjum również mam zapewnioną rehabilitację, ale tylko maksymalnie 2 razy w tygodniu, w rzeczywistości tej rehabilitacji nie ma z uwagi na braki kadrowe. Nie mogę korzystać z innej refundowanej opcji, bo takie są zasady finansowania NFZ. Opłacam więc prywatnego rehabilitanta, który przychodzi co najmniej 3 razy w tygodniu.
Po ostatnim tomografie okazało sie, że leczenie przestało działać, choroba postępuje i są nowe przerzuty. Zmieniono mi leki i schemat podawania i wydaje się, że nowe leczenie działa, ale mój organizm jest tak osłabiony, że są dni, w których nie mam siły usiąść.
Z wpłat na subkonto będę mogła opłacić nierefundowane leczenie wspomagające układ immunologiczny. Koszt takiego leczenia to 80 – 100 tys. zł, do tego dojazdy lub noclegi. Każda wpłata, to byłaby duża pomoc. Wierzę, że pomoże mi to nabrać sił, tak bardzo chciałabym uczestniczyć więcej w życiu dzieci i rodziny i mniej wymagać od nich zaangażowania w opiekę nade mną.
Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym Kawałek Nieba
31 1090 2835 0000 0001 2173 1374
Przekaż 1,5% podatku

