Przekaż 1% podatku na pomoc dzieciom
KRS 0000382243

MODLĘ SIĘ, ABY SERDUSZKO WERONISI PO URODZENIU NIE PRZESTAŁO BIĆ…

MODLĘ SIĘ, ABY SERDUSZKO WERONISI PO URODZENIU NIE PRZESTAŁO BIĆ…

w4

 

 

Weronika urodziła się 09.11.2016 roku w niemieckiej klinice w Munster. Już w 12 tygodniu ciąży dowiedzieliśmy się, że ma niewykształcone serce i już wtedy postanowiliśmy, że zrobimy wszystko co w naszej mocy by zwiększyć jej szanse na normalne życie. Musiała urodzić się w Niemczech, jej życie było zbyt kruche żeby obciążać je trudnym transportem.

Te kilka miesięcy przed porodem, to czas jakby wyjęty z życia. Zamiast beztroskiego oczekiwania na nowego członka rodziny, walczyliśmy o pieniądze, które miały zagwarantować istnienie naszego dziecka. Pieniądze, albo życie. Jak okrutnie to brzmi. Tysiące zdrowych dorosłych serc włączyło się w akcję pomocy Weronice. Wtedy szala przechyliła się na stronę życia.

W końcu nadszedł ten dzień. Weronika przyszła na świat, a my jeszcze bardziej poczuliśmy, że musimy ją uratować. Maleńka, czarnowłosa kruszynka o czarnych dużych oczkach, które jakby prosiły mamo, tato pomóżcie mi. Dała nam ogromną energię do tego co nas czekało w najbliższych tygodniach. Modliliśmy się każdego dnia, o to żeby ta wyprawa zakończyła się szczęśliwie. Chwila kiedy odprowadzaliśmy Weronikę do drzwi traktu operacyjnego, kiedy przekazywaliśmy ją anestezjologom była jednym z najtrudniejszych momentów naszego życia. Wydawało się że maleńka, bezbronna dziewczynka musiała stawić czoło niemal niemożliwemu. Żyła przecież na tym świecie dopiero kilka dni, a już czekało ją otwarcie klatki piersiowej i poważna operacja serca. Uspokajał nas jedynie fakt, że zajmą się nią najlepsi specjaliści od serduszek w Europie Profesor Edward Malec i doktor Katarzyna Januszewska.

Po pięciu długich godzinach zadzwonił telefon. „Operacja się udała. Proszę przyjść na oddział intensywnej terapii”. Moje nogi się ugięły i poczułem, że muszę usiąść. Kiedy wróciłem do świadomości nogi mi
drżały, ale musieliśmy iść, chcieliśmy być tam jak najszybciej, razem z naszą córeczką. W ciągu trzech tygodni spędziliśmy wiele w2godzin przy łóżku Weroniki, nieustannie wpatrując się w nią, śpiewając kołysanki, obserwując parametry jej organizmu, widzieliśmy ból w jej oczach i serce nam się krajało, ale wiedzieliśmy, że to wszystko dla jej dobra. Emocje sięgały zenitu, ale musieliśmy być silni. Dla Weroniki, dla naszych synów, którzy czekali na siostrę. Na szczęście wszystko układało się po myśli lekarzy. Weronika pokazywała, że każda komórka jej 2,5 kilogramowego ciałka jest silna i ma ogromną wolę walki.

W końcu nadszedł wspaniały dzień. Dzień powrotu. To było niesamowite uczucie. Wracamy do domu malutka. Chłopcy każdego dnia wypytywali kiedy w końcu będziemy znów w Polsce. Dziś całują ją w czoło, pytają gdzie jest Weronika, gdy zbyt długo zabawią się we własnym pokoju. Kiedy płacze, krzyczą: „mamo Weronika jest głodna”. Uspokajają ją, przytulają. Cieszą się każda chwilą spędzoną razem.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że nasza córeczka jest zdrowa. Niestety czas biegnie nieubłaganie, a w przypadku serc jednokomorowych bardzo ważne jest trzymanie się kolejnych terminów operacji. Tylko tak możemy zoptymalizować szanse na normalne życiew1 Weroniki. Każde przesunięcie terminu obarczone jest ryzykiem negatywnych zmian w sercu, w głowie, w innych narządach ciała. Pierwsza operacja utrzymała Weronikę przy życiu i przygotowała ją na drugi etap. Ten czas jest potrzebny, aby nasza córeczka i jej serduszko nabrało sił i urosło. Płynie on jednak bardzo szybko i przypomina, że serduszko Weroniki potrzebuje teraz drugiego etapu korekty.

Odkąd dowiedzieliśmy się, że pojawi się w naszym życiu kolejny mały człowiek czuliśmy obecność Boga i z nim ten trudny czas był dużo łatwiejszy. Powierzamy mu wszystkie nasze sprawy i prosimy aby na naszej drodze postawił ludzi, którzy będą chcieli nam pomóc kontynuować rozpoczętą batalię o piękne życie naszej kruszynki. Kolejny raz prosimy Was o pomoc i modlitwę. Operacja kosztuje 35.500 euro. Bez Waszej pomocy nie uda nam się zgromadzić tak dużej kwoty. Mówcie o nas komu się da, obserwujcie jej profil na facebooku – Serduszko Weroniki i wspierajcie naszą zbiórkę. Prosimy Was bądźcie z nami i Weroniką to dzięki Wam ona żyje, a jej serce nadal bije

 

Historia Weronisi:

To my: Kamila, Krzysztof, Tymuś i Jędruś – rodzina Sądej. Nasi synkowie w wieku 6 i 4 lat coraz częściej pytali kiedy do naszego domu zawita ktoś jeszcze. My też od dawna pragnęliśmy stworzyć dużą kochającą się rodzinkę. W końcu nadszedł ten upragniony dzień, kiedy pojawiła się wspaniała nowina. Będziemy mieli dzidziusia. Chłopcy bardzo chcieli siostrę, choć tak napraww22dę w głębi serca pragnęli, żeby ten mały ktoś po prostu się narodził i był. Choć są mali to jednak ich serca czują więcej niż nam się wydaje. Co wieczór klękają na kolanach modląc się i prosząc Anioła Stróża o to, żeby dzidzia przeżyła.

Kiedy w spokoju i szczęściu pojechaliśmy na pierwsze badanie prenatalne w 12 tygodniu ciąży nie spodziewaliśmy się zupełnie, że coś może pójść nie tak. Nasz lekarz, bardzo dobry ginekolog, długo oglądał maluszka. Żona Kamila przeczuwała już że coś jest nie tak. Nagle lekarz z dużym przejęciem przekazał nam tą wiadomość. „Słuchajcie wydaje się, że jest problem z serduszkiem”. Ta wiadomość spadła na nas jak grom z jasnego nieba.

Po rozmowie z lekarzem wiedzieliśmy już, że sprawa jest poważna, ale nie beznadziejna. Póki co wiadomość była jedna – duża i poważna wada serca, która będzie na pewno wymagała skomplikowanej operacji. Operacji ratującej życie. Choć byliśmy smutni, przerażeni i zaskoczeni nasza decyzja mogła być tylko jedna walczymy o życie za wszelką cenę. Przez kilka dni w naszych głowachw33 cały czas był jeden temat. W końcu zaczęliśmy szukać informacji i działać. Konsultacje, wizyty u specjalistów, potwierdzenie wady u cenionej Pani profesor kardiolog z Warszawy, modlitwa i decyzja, czyli operacja u profesora Edwarda Malca w Münster. „Mamo, a dzidziuś żyje?”. Chłopcy choć jeszcze nie wiedzą co nas czeka, co dzień dopytują z troską o swojego nowego ktosia. Podczas którejś kolejnej wizyty dowiedzieliśmy się, że to dziewczynka.

Małe serduszko naszej malutkiej Weroniki jest bardzo chore. Póki co maleńka jest bezpieczna. Przy życiu utrzymuje ją dużo większe i bardzo kochające serce. Serce Mamy. Odliczamy jednak dni do narodzin. Ten pierwszy dzień, pierwsze godziny na świecie mogą być bardzo trudne. Operacja, która kosztuje 67 500 euro musi być wykonana w pierwszych dobach jej życia i zadecyduje czy to życie będzie trwało dalej. Dodatkowo koszt porodu wyceniono na 4 800 euro.

Żona codziennie modli się słowami „Boże mój jestem gotowa do służby w moim macierzyńskim powołaniu.” Ja również z pokorą przyjmuję drogę, którą przyszło nam podążać, ufamy, że z pomocą Boga i dobrych ludzi historia życia naszej córeczki, całej naszej rodziny będzie długa i szczęśliwa. Pozostało nam niewiele czasu. Każdy dzień jest na wagę złota. W listopadzie odbędzie się operacja. Prosimy o pomoc w ratowaniu naszej Weronisi.

Pomóc Weronisi można dokonując wpłaty na konto:

Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym “Kawałek Nieba”

Bank BZ WBK

31 1090 2835 0000 0001 2173 1374

Tytułem:

“662 pomoc dla Weroniki Sądej”

wpłaty zagraniczne – foreign payments:

PL31109028350000000121731374

swift code: WBKPPLPP

Title: „662 Help for Weronika Sadej”

Aby przekazać 1% podatku dla Weronisi:

należy w formularzu PIT wpisać KRS 0000382243

oraz w rubryce ’Informacje uzupełniające – cel szczegółowy 1%’ wpisać “662 pomoc dla Weroniki Sądej”

Weronice można też pomóc poprzez wpłatę systemem DOTPAY:


pat0
Podaruj Kawałek Nieba...
Share This

Zapisz się i pomagaj dzieciom razem z nami!

Like Us On Facebook